Rano tradycyjnie zwiad grzybowy, pomimo już ładnej wilgoci w lesie, wysypu jakiegoś większego nie ma. Mimo to codziennie coś zbieramy. Średnio dziennie jeden do dwóch słoiczków marynowanych i suszarka suszonych.


Idzie jesień i zima, trzeba w końcu zabrać się za okna i drzwi. Jutro część okien jedzie do szklarza na uzupełnienie szyb, a potem czyszczenie i malowanie. Dziś natomiast zabrałem się za drzwi. Wolno to idzie, choć opalarka nieźle daje sobie radę ze starą farbą. Przez cały dzień udało mi się wyczyścić i pomalować framugi i wyczyściłem połowę drzwi wejściowych, może jutro uda się skończyć.

Po południu dojechała kolejna załoga na plac. Spotkaliśmy ich kiedyś w Lidzbarku Warmińskim, byli też na naszym zlocie grupowym w Samborowie, a dziś przyjechali zobaczyć siedlisko. W dzień nie było za bardzo czasu porozmawiać, więc wieczorem zapłonęło kolejne ognisko 🙂


Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
