Dzień kurierów

Poranna kawka na słonku z Milą i Jozefem i kolejny dzień pracy. Po ostatnich wichurach wiatr obluzował kotwy wbijane w ziemię i płotki osłaniające parcele trochę się pochyliły, musiałem więc podkopać kotwy i zasypać suchym betonem. Teraz wiatr już ich raczej nie ruszy. Potem dalej sadzenie hibiskusów, które w hurtowej ilości przywieźli znajomi z Czech. Dziś dajemy im wolne w gospodarstwie i wysyłamy ich na wycieczkę do podziemi kredowych w Chełmie i na zwiedzanie zabytków Włodawy.

Dziś dzień kurierów, bo docierają do nas weekendowe zamówienia. Pierwsza piła łańcuchowa i siekiera. Bez tego ani rusz, a drewno w metrach wychodzi znacznie taniej niż pocięte i porąbane.

Za chwilę kolejny kurier i „webasto” 12 KW. Będzie to nasze dodatkowe i awaryjne ogrzewanie na zimę. Będzie zainstalowane w sypialni i gdy w nocy wygaśnie w centralnym i się wychłodzi, to odpali się właśnie ogrzewanie znane z kampera.

Kolejny kurier przywozi rower. Praktycznie identyczne sprzedaliśmy kilka lat temu, jak kupiliśmy elektryki, potem sprzedaliśmy elektryki, bo nie bardzo były nam potrzebne jak mieszkaliśmy w kamperze, a teraz los sprawił, że rower by się przydał. Oczywiście wolałbym elektryka, ale mamy teraz dużo ważniejsze wydatki i muszę się zadowolić tanim składakiem. Rowerek przyda się na zwiady grzybowe i foto wypady po Parku Narodowym. Po złożeniu wejdzie do osobówki i będzie to poręczny duet.

Rowerek skręcony, podregulowany, więc można odbyć jazdę próbną. Okulary na nos, nożyk w kieszeń i sruu do naszego lasu. W lesie sucho jak diabli, ale kilka grzybków wyhaczyłem, pojadłem jeżyn i powrót na siedlisko, bo pracy nadal bardzo dużo.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.