Dzień 190 – Wracamy do Polski

Jaka była radość, gdy po podgięciu wsuwek kostki stacyjki auto zaczęło normalnie odpalać. Radość nie trwała jednak długo, problem znowu powrócił. Tym razem gmeranie w kostce nie pomogło, ale podczas gmerania przy kostce poruszyłem pierścieniem immobilizera rozrusznik zadziałał. No tak, czyli problem z immobilizerem. Pierścień jest na takie niby zatrzaski, ale one już słabo trzymają i cały trochę lata. Spiąłem go trochę trytytką co raczej nie ma wpływu na działanie, ale w miarę odpala. Ale co dalej, jak padnie całkiem, to kaplica i laweta. Tak naprawdę w Hiszpanii mieliśmy być jeszcze dwa tygodnie a potem nieśpiesznie wracać. Gdyby to była połowa wyjazdu, to byśmy próbowali tutaj wymieniać immobilizer i kodować kluczyk, ale skoro to już i tak prawie koniec wojaży Hiszpańskich, podejmujemy decyzję o przyśpieszonym powrocie. Łatwiej i taniej będzie to ogarnąć już w Polsce.

Do Wrocławia mamy 2400 km, więc ładnych kilka dni jazdy, dziś postanawiamy dojechać do francuskiej granicy. Hiszpania płacze na nasz wyjazd i cały dzień pada. Wyjechaliśmy dość późno, ale i tak udało nam się przejechać 350 km i na biwak dojechaliśmy w Pireneje, prawie na samą granicę francuską. Do celu jedyne 2050 km ;). Miejsce na biwak bardzo fajne i widokowe. Wreszcie skończyły się stepy, palmy, mandarynkowe i oliwkowe sady. Zaczęły się prawdziwe lasy, świerki, buki i inne drzewa naszego klimatu. Na halach pobrzękują dzwonki wypasających się owiec. Sielanka, chętnie by tu człowiek posiedział, ale trzeba jutro jechać dalej.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.