Po trzech dniach wyrwaliśmy się ze szponów Przystani Caryńska, choć Jacek nas jeszcze namawiał by zostać. Ostatni przelot dronem, uzupełniliśmy zapasy wody i trzeba się gdzieś ruszyć w inne miejsce, choć jutro musimy tu wrócić na chwilę, na umówione spotkanie.







Upał sakramencki, warto byłoby posiedzieć gdzieś w cieniu. Kasia ma ochotę na jakiegoś pstrąga, bo się napatrzyła na te pływające w Solinie. Jedziemy więc na łowy do Biedronki. Czasy się zmieniają i powstał taki przybytek w Myczkowie. Niby zwykła Biedronka, ale to też miejsce spotkań okolicznych mieszkańców, można więc spokojnie powiedzieć, że to niejako dom kultury. Również i my spotkaliśmy tam znajomych i dobre pół godziny przegadaliśmy 😉
Ryby kupione, zapas jedzenia odnowiony gdzie tu jechać? Jutro i tak musimy wrócić do Polańczyka, więc nie ma sensu gdzieś daleko odjeżdżać. Wybieramy wiatę Otaczarnie w Bukowcu. Rozpalam ognisko, by zrobić żar na grillowanie pstrągów, Kasia w cieniu wiaty rozkłada swoje mobilne biuro. Po ogarnięciu ogniska dołączam do niej.
Pstrągi lądują na ruszcie i po chwili na talerzach. Takie trochę mizerne, więc poprawiamy skrzydełkami z grilla. W sumie podgoniliśmy pracę, odpoczęliśmy i jutro trochę po zwiedzamy. Przepustka na Nadleśnictwo Cisna załatwiona, więc jedziemy w te rejony.










Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
