Dzień 301 – Transfăgărășan i 9 niedźwiedzi

W nocy na nasze miejsce dojechali jacyś Czesi, rozbili się tak, że namiotem zablokowali nam wyjazd, no to będą mieli zaraz pobudkę. Daliśmy im jeszcze trochę pospać i jak ogarnęliśmy śniadanie musieliśmy zrobić im pobudkę. Moze na przyszłość pomyślą w jakim miejscu stawiają namiot, bo tego mieli pod dostatkiem.

Trasę Transfogaraską przejechałem już pewnie grubo ponad 20 razy, Kasia też już kilka razy, ale skoro już tu jesteśmy, jest ładna pogoda, to grzech by było tego nie zrobić enty raz. Może też na górze zbiwakujemy z ładnym widokiem. Jest rano, środek tygodnia, może nie będzie tłumów. Ruszamy od północnej strony. Jeszcze przed dolną stacją kolejki widzimy pierwszego żebrzącego o jedzenie niedźwiedzia. Ale do samego Balea Lac miśków już nie widać. Za to tłum ludzi gęstnieje i chyba powoli pomysł z biwakiem tutaj odchodzi w zapomnienie. Ruch robi sie jak na A4, hordy ryczących motocykli, które jadą na złamanie karku, tną zakręty i często idą na czołówkę, a już jednego cztery dni temu zabierał ratowniczy śmigłowiec. No nie jak byśmy mieli spędzić tu resztę dnia, to byśmy chyba oszaleli 😉 Nawet przy Balea Lac się nie zatrzymujemy widząc tam dzikie tłumy.

Po południowej stronie grani jak mniejszy ruch, ale nadal spory. Już prawie wracamy do pomysłu biwaku, ale jakoś fajniejsze miejsca zastawione, więc jednak odpuszczamy i jedziemy dalej. Zaczyna się festiwal niedźwiedzi, w sumie po południowej stronie naliczyliśmy ich osiem. Oczywiście samochody zwalniają lub się zatrzymują by zrobić zdjęcie, ale na szczęście nie widzimy idiotów rzucających jedzenie lub wychodzący z samochodów by zrobić sobie selfika z misiem. Może wprowadzone niedawno kary za karminie i wypadek śmiertelny włoskiego motocyklisty dały coś do myślenia? Oczywiście najbardziej niezniszczalni są rowerzyści, którzy jak by nigdy nic pedałują wśród niedźwiedzi. Ale cóż, to ich zdrowie i życie. Przy zaporze tłumy, nie ma szans by gdzieś zaparkować kamperem, wiec jedziemy dalej.

Pod Zamkiem Poenari tłumy, jedziemy powoli i przeciskamy się między ludźmi i nagle ktoś do nas macha, to Kasia z Mirkiem, biwakowaliśmy razem dwa dni temu. Zatrzymujemy się, szybka rozmowa, mamy na nich zaczekać, bo jak to powiedziała Kasia, „dobrze się nas trzymać, bo podpowiadamy fajne miejsca” 😉 Mieli jeszcze dziś coś pozwiedzać, ale stwierdzili, że jak już mamy zamiar biwakować, to zostają z nami. Miejsce na biwak znajdujemy zaraz za Zamkiem Drakuli w Căpățânenii Ungureni. Fajny cień i chłodek nad potokiem Argeș. Spędzamy miło popołudnie i wieczór. Miejsce daje wytchnienie od upałów i o dziwo wolne jest od much, które dają nam popalić od kilku dni. Po zmroku mieliśmy akcję niedźwiedź, chyba jakiś podszedł do sąsiednich zabudowań. Ujadanie psów, kilka bezdomnych dało dyla. A mieszkańcy z latarkami płoszyli intruza.

Okazuje się, że przy biwaku mamy też mało znaną atrakcję turystyczną – Piatra Mare si vesnicia dragoesti. Wielki Kamień i Wieczność Miłości. Legenda głosi, że około połowy XV wieku, za panowania Vlada Tepesa, w Capataneni Haresoaia mieszkała sroga gospodyni, która władała górą. Była to danina od władcy za bohaterskie czyny jej zmarłego męża, zabitego przez Turków w zasadzce w okolicy Posady, w pobliżu twierdzy Poenari. Syn Haresoaia, Gheorghita, był zakochany w Ileanie, córce Iliego. Haresoaia nie zgadzał się na taki związek, ponieważ Ilie był biedny, miał tylko jedną krowę. Kochankowie spotykali się niemal każdego wieczoru, wspinali się na Wielką Skałę i przysięgali sobie wieczną miłość w świetle księżyca. Chcieli się pobrać. Wbrew woli Haresoaia, młodzi postanowili popełnić samobójstwo. Pewnego czerwcowego wieczoru, kochankowie wspięli się na Piatra Mare i rzucili się w objęcia do wirujących wód rzeki Argeș. Legenda głosi, że od tamtej pory zakochani z gminy Arefu i okolic przybywają na początku czerwca do Piatra Mare, aby w świetle księżyca przysięgać sobie wieczną miłość.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.