Dzień 398 – Koty jadą nad Morze Trackie

Rano koty smacznie spały w kamperze, dałem im śniadanie, na razie na jedzenie się rzucają jak by tydzień nie jadły. Po jedzeniu grzecznie wyszły na zewnątrz za potrzebą.

Wstała Kasia, wyszło słonko i dumamy co dalej. Rozsądek mówi nie, serce mówi tak. Zabranie kotów będzie kosztowne, bo będzie trzeba ogarnąć szczepienia, sterylizację i może jakieś leczenie. Na grupie Polacy w Grecji podpytujemy się dokładnie i już wiemy, że ogarniecie dwóch kotów wyniesie jakieś minimum 550 €, ale będziemy mieli pomoc na miejscu ludzi, którzy działają w tym temacie. Dziś w Grecji jest święto i nawet nie kupimy kuwety. Był plan nawet zostać w tym samym miejscu, ale stwierdziliśmy, że przejedziemy kawałek i zobaczymy, czy koty dadzą radę jeździć samochodem.

Jedziemy kawałek na zachód do archeologicznego stanowiska Mesimvria-Zoni. Dziś święto narodowe i do tego typu obiektów jest wejście za darmo. Nazwa „Mesimvria-Zoni” wynika z dwóch historycznych nawiązań: pierwotnie miejsce to było znane jako ­Mesimvria (Μεσημβρία), ale badania archeologiczne wskazują, że właściwa nazwa mogła być Zoni (Ζώνη) – kolonia założona przez osadników z wyspy Samothrace pod koniec VII w. p.n.e. Stanowisko obejmuje ruiny antycznego miasta z rozległymi fortyfikacjami, zabudowaniami mieszkalnymi, świątyniami oraz nekropolią.

Miasto zostało założone około końca VII w. p.n.e. jako kolonia Samothrace. Rozkwit przypada na V i IV w. p.n.e., kiedy to miasto było dobrze ufortyfikowane i prowadziło aktywność gospodarczą oraz handlową. Miasto zaczęło tracić na znaczeniu podczas okresu panowania Macedonii i później Rzymu – między innymi z powodu nowych dróg lądowych, które ominęły tę osadę. Systematyczne badania archeologiczne rozpoczęto w 1966 r. i trwają do dziś.

Koty wycieczkę zniosły nadzwyczaj dobrze. Na początku gdy ruszyliśmy były wystraszone, ale po kilku kilometrach położyły się na siedzeniu i drzemały. Zaraz za stanowiskiem archeologicznym znaleźliśmy miejsce na biwak, przy samej plaży Morza Trackiego. Okienko dla kotów otworzone, ale one nie mają zamiaru wychodzić. Dopiero jak przygrzało ostro słońce i otworzyliśmy boczne drzwi, to łaskawie wyszły. Jak zobaczyły taką wielką kuwetę, to od razu z niej skorzystały. Jak się później okazało, zostawiły nam też niespodziankę na łóżku na kocu, chyba w czasie jak wyszliśmy zwiedzić stanowisko archeologiczne.

Koty brykają po plaży a my sprzątamy trochę kampera. Było by pięknie, gdyby nie muchy, których jest ogrom. Gdy nadchodzi chmura deszczowa ile się daje to wyganiamy z kampera, a resztę trzeba ubić. Koty grzecznie wracają do środka i zalegują na kanapie.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.