Nie minął nawet rok, a już podążaliśmy ponownie Rumunii. Rumunia to taki kraj, w którym się zakochasz, albo go znienawidzisz. Ja już od wielu lat byłem rozkochany, a Kasia zakochała się w zeszłym roku. Z utęsknieniem więc czekaliśmy aż zima trochę odpuści, by ponownie odwiedzić kraj Drakuli. Na pierwsze dwie noce mieliśmy zarezerwowany pensjonat Casa Demeter w wiosce Rimetea. Choć nie był to sezon, to kilka obiektów było czynnych. Obsługa w Casa Demeter była na medal, gdy zajechaliśmy czekał na nas ciepły obiad, a w kominku płonął ogień. Dobrze, bo pierwsze dni naszego tripa były bardziej listopadowe niż wiosenne, popadywał deszcz, było wilgotno i zimno.



Kiedy rano wyszedłem przed pensjonat zaczerpnąć świeżego powietrza z odpalonego papierosa, pogoda nie rokowała dobrze. W sali kominkowej zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy w kierunku Alba Iulia. Wcześniej jednak zatrzymaliśmy się na zdjęcia w Wąwozie Vălișoarei.












Gdy dotarliśmy do ALba Iulia i zanim ruszyliśmy w miasto, odwiedziliśmy naszych znajomych Ania swoje życie związała Rumunią za sprawą swojego rumuńskiego męża. Wtedy bardzo im zazdrościłem, że mogą mieszkać w tak ciekawym kraju, zresztą zazdroszczę do dziś.

Po odwiedzinach przyszedł już czas na zwiedzanie Alba Iulia, a dokładnie cytadeli, która jest największą atrakcją miasta i ważnym punktem na mapie Rumunii. Gdyby nie Twierdza Alba Carolina, to tak naprawdę miasto Alba Iulia nie warte było by odwiedzenia. Nie znajdziemy tu żadnej typowej dla starych miast starówki, choć miasto kiedyś było stolicą Siedmiogrodu. Za to część reprezentacyjną miasta pełni potężna twierdza Twierdza Alba Carolina, która została zbudowana została według francuskiego systemu fortyfikacji marszałka Vaubana. Za jej murami aż kipi od zabytków. XVIII wieczna twierdza jest jedną z większych i najlepiej zachowanych tego typu obiektów w Europie. Chyba najważniejszym tutaj zabytkiem jest XIII wieczna rzymskokatolicka Katedra św. Michała. W Kaplicy Królewskiej znajdziemy i polski ślad, znajdują się tu nagrobki Izabeli, córki Zygmunta Starego, oraz jej syna Jana Zygmunta Zapolyi, księcia Siedmiogrodu. Warto też zobaczyć XX wieczny Sobór Koronacyjny, którego wnętrza mogą naprawdę zachwycić. XVIII wieczna biblioteka Batthyaneum kryje niezwykle cenne zbiory rękopisów i starodruków pochodzących z VII-XV wieku. Inne zabytki to Pałac Książęcy z przełomu XIV i XV w., Pałac Apora z XVII w., pomnik Michała Walecznego na koniu., Brama zwieńczona posągiem cesarza Karola VI na koniu, oraz inne bramy wjazdowe, których pilnują wartownicy w historycznych strojach. Na terenie twierdzy znajdziemy jeszcze dwie cerkwie, w tym jedna jest drewniana, oraz niedawno otwarte muzeum archeologiczne. Warto przespacerować się też murami okalającymi twierdzę, oferują nam niezłe widoki na nią i na miasto.




































Wracając z Alba Iulia odbiliśmy jeszcze do górskiej wioski Râmeț, gdzie biwakowaliśmy w zeszłym roku. Jednak na górze wszystko spowite było mgłami, które ograniczały widoki, ale też tworzyły niesamowity klimat.
























Trochę zziębnięci i zniesmaczeni pogodą wróciliśmy do pensjonatu na ciepły, regionalny obiad. Po obiedzie spacer po Rimetea i piwko w barze dla lokalsów.





Po kilku piwkach humor od razu się poprawił i dopisywał w drodze powrotnej do pensjonatu 😉

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
