Rano kociaki grzecznie spały, ale jak tylko wstałem zaczęły się przeciągać i zerkać w stronę misek. Nasypałem karmy, bym mógł spokojnie kawę zrobić, bo inaczej okupywały by blat kuchenny. No więc kawka, komputer i praca. W międzyczasie nawet ładny wschód słońca.











Opuszczamy nasze miejsce i w wiosce obok uzupełniamy wodę. Grecja to raj z wodą, dostępna jest na każdym rogu. Obieramy kierunek na miasto Komotini, gdzie chcemy kupić kotom kuwetę i inne kocie akcesoria, a także zrobić pranie. Po drodze na autostradzie opróżniamy wc w punkcie obsługi podróżnych i serwis mamy ogarnięty na 100%


Podjeżdżamy pod jakiś większy market i robimy zakupy dla nas i dla kotów. Mają już kuwetę, żwirek, różnego rodzaju saszety z mokrym żarciem, ale też i paka suchego. Smyczki, obróżki, miski i coś do zabawy.

To teraz jeszcze pranie, bo któreś wczoraj załatwiło się w łóżku, na szczęście na rozłożony koc, ale wszystko wolimy uprać. Pralnia prawie w centrum miasteczka, ale jakimś cudem udało nam się zaparkować. Trochę po grecku, na skrzyżowaniu 😉

Prawie cały dzień uciekł na sprawy techniczne, ale za miastem udało nam się zobaczyć kamienny most – Μεσαιωνική γέφυρα ποταμού Κομψάτου. Most przecina rzekę Ποταμός Κομψάτος (Kompsatos), która bierze początek w paśmie górskim Rodopów i wpada do jeziora Λίμνη Βιστωνίδα. Most opisywany jest jako most osmański (XVII-XVIII w.).. To kamienna konstrukcja łukowa z trzema przęsłami. Główny środkowy łuk ma rozpiętość ok. 21,8 m i wysokość ok. 12 m; wschodni łuk ma rozpiętość ok. 17 m. Most znajduje się w miejscu strategicznym — na wyjściu rzeki Kompsatos z gór Rodopów w równinę Tracką, co czyniło to miejsce naturalnym punktem komunikacyjnym.














Rozważaliśmy tu zostać, ale parking trochę blisko drogi, jedziemy więc dalej. Po drodze mijamy malownicze Jezioro Vistonida. Λίμνη Βιστωνίδα to bardziej słonawa laguna. Powierzchnia wynosi około 45 km². Średnia głębokość jest niewielka i wynosi około 2 – 2,5 m, maksymalnie dochodzi do ~3 – 4 m. Jezioro łączy się z Morzem Egejskim poprzez kanały. Uważa się, że powstało pod koniec miocenu / na początku plejstocenu: woda morska wdała się w tereny niższe, powstał kompleks wodny ze zbiornikiem lagunowym. Jezioro to jeden z najważniejszych terenów pod względem ornitologicznym w Grecji i w Europie. Zarejestrowano ponad 260 różnych gatunków ptaków. To też teren Nestos National Park.





Na biwak wybieramy wioskę Porto Lagos, gdzie kończy się laguna, a zaczyna Morze Egejskie. Stajemy w pobliżu plaży, która nie wygląda zbyt atrakcyjnie.





Koty dostają w końcu mokrą karmę, bo jechały tylko na suchej, bo sklepy były wczoraj zamknięte. Oczywiście w nowych miskach. Apollo pałaszuje, jak by nie jadał tydzień, Atena coś nie bardzo chce jeść, jest jakaś osowiała, może 90 km przejazdu dało jej popalić. Apollo już zaczął korzystać z kuwety, więc nie jest źle, jak Atena też ją ogarnie, to będzie już super. Potem koci spacerek i do domciu.








Teraz pora na nas, wiedzieliśmy, że dzień będzie napięty i nie bardzo będzie czas na gotowanie. W markecie były na ciepło żeberka i udka z kurczaka, wiec kupiliśmy do odgrzania. Jest tylko mały problem, mimo to, że koty mają jedzenia pod dostatkiem, to nie dają spokojnie zjeść, a że są dwa, to obchodzą człowieka ze wszystkich stron.


Gdy wyszedłem na plażę, myślałem w pierwszej chwili, że jest osrana przez konie. Dopiero Google podpowiedziało, że to kule z włókien posydonii. Posydonia (Posidonia oceanica) to gatunek rośliny morskiej, występującej głównie w Morzu Śródziemnym. Jest to roślina naczyniowa (okrytonasienna) przystosowana do życia całkowicie pod wodą. Tworzy podwodne łąki posydoniowe, które są jednym z najważniejszych ekosystemów morskich regionu. Występuje wyłącznie w czystych, dobrze natlenionych wodach, na głębokości do ok. 40 metrów. W basenie Morza Śródziemnego wykorzystywano liście Posidoni jako surowiec pakunkowy i tapicerski, a wzdłuż wybrzeży afrykańskich także do krycia dachów. Włókna z tunik okrywających nasady pędów i kłączy, zbijane w kłęby wielkości owoców grejpfruta przez ruch wody morskiej i wyrzucane przez fale na brzeg, zbierane były i wykorzystywane też w lecznictwie.



Na koniec dnia jeszcze zachodzik słońca i trzeba się chować, bo komarów tu od licha.
























A praca wygląda teraz tak 🙂

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
