Nocka na miejskim parkingu minęła spokojnie. Jednak pogoda i nasza sytuacja nie nastraja do dobrego humoru.


Na 9:00 jesteśmy umówieni u mechanika. Jedziemy, kamper ląduje na podnośniku i mamy wyrok – skrzynia biegów. Faktycznie dopiero na podnośniku „w czasie jazdy” słychać jak rzęzi. Majster mówi, że on nie podejmie się naprawy skrzyni biegów, może nam poszukać używaną lub po regeneracji. Trochę nie mamy wyjścia, bo jak usłyszałem co się dzieje pod spodem, to lepiej, żebyśmy już nie jeździli, jak chcemy o własnych siłach wrócić na warsztat, bo za samochód może się zabrać dopiero po niedzieli, bo dziś piątek. Zostawiamy VIN, prosimy by szukał jakieś skrzyni i dała znać jakie są opcje, a my będziemy czekać.


Jedziemy kilka kilometrów do Paralia Katerinis, gdzie się ustawiamy na cały weekend, bo co innego możemy zrobić. Po drodze uzupełniamy zakupy, ale jak by co mamy w odległości spaceru Lidla. Stoimy nawet w fajnym miejscu na skraju opustoszałej letniskowej miejscowości. Trochę się tu wynudzimy. Mamy widok na morze i skryty w chmurach Olimp oraz kilometry plaży.







Mamy też w lodówce skrzydełka i do dobry moment, by wypróbować nasz ostatni zakup, czyli dużą Omnie. Teraz można zrobić za jednym zamachem porcję dla dwóch osób. Po godzinie pieczenia skrzydełka są gotowe, świetnie mięsko odchodzi od kosteczek, skórka zarumieniona, ale mogłaby być bardziej chrupiąca. Jesteśmy zadowoleni z zakupu, bo już widać, że będzie można też w tym robić poranne grzanki i to za jednym zamachem, a nie na trzy razy jak w mniejszej Omni.





Zrobił się wieczór, Kasia trochę popracowała co wymagało telefonu do jednego z naszych klientów, który ma firmę kurierską. Od słowa do słowa i usłyszał jaki mamy problem. Mówi ja mam nową skrzynię do Ciroena, kierowca kiedyś mi rozbił takiego i skrzynia z przebiegiem 12 000 km leży w garażu. Podałem mu VIN i ma sprawdzić, czy to ten sam model. Ale mówi, że jak nie, to nam załatwi regenerowaną z pewnego źródła, całą na nowych częściach. Robimy burze mózgów, grecki mechanik do wieczora nic nie znalazł. Chyba się zdecydujemy na wysyłkę z Polski, tutaj nie wiadomo, co nam wsadzą, a już mieliśmy przygody w Hiszpanii, kiedy nam wsadzili odpicowany stary rozrusznik jako nowy i wytrzymał 4 miesiące. Na razie czekamy na wieści z Polski i od greckiego mechanika. Jak będzie wysyłka z Polski, to czeka nas dobre 10 dni stania.
Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
