Dzień 454 – Przygotowania do świąt i lenistwo

O świcie Kasia jeszcze spała, a ja z poranną kawką poszedłem do ciepłej wody. Termalne jeziorko o tej porze jest najbardziej aktywne i bulgocze, jak by pod spodem diabeł do pieca nasypał tonę węgla 😉

Majty nie nadążają schnąć, ale dziś w końcu pojawia się błękitne niebo i jest szansa na chwile ze słońcem.

Po śniadaniu już z Kasią idziemy dalej się wygrzewać i moczyć. W nocy na miejscówkę przyjechali też Czesi z Pragi i zastaliśmy ich w jeziorku. W końcu można było z kimś pogadać w miarę zrozumiałym języku. Wpadli tu jednak tylko na chwilę i jadą dalej na południe.

Jeziorko i okoliczne rozlewiska, to też ciekawe siedlisko ptaków. Najpierw Kasia wypatrzyła chyba wodnika zwyczajnego (Rallus aquaticus), skrytego ptaka wodnego z rodziny chruścieli. Chyba, bo może to być też wodnik błotny. Wodnik jest gatunkiem bardzo skrytym, preferującym gęsto zarośnięte brzegi rzek, stawów i bagien. 

Jak by tego było mało, po chwili wypatrzyła zimorodka. Zanim dotarłem z telefonem na stanowisko obserwacyjne zimorodek zwiał. Pół godziny czekania w wodzie po szyje z telefonem nad głową i udało się zrobić sesje zdjęciową temu płochliwemu ptaszorowi.

Teraz trochę przyjemności dla kotów. Kocie okienko otwarte, mogą brykać. Atena i Apollo są miłośnikami motoryzacji i każdy samochód muszą obejrzeć od spodu, a że greckie samochody przeglądy przechodzą chyba tylko za sprawą boskiej interwencji Zeusa, to wracają uwalone olejem.

Dziś tradycyjnie krojenie sałatki, to już nasze chyba ósme święta w kamperze. To fajniejszy sposób niż siedzenie trzy dni za stołem. W zeszłym roku święta spędzaliśmy w Lizbonie, przyleciała do nas córa i znajomi. Tym razem Zośka chciała spędzić święta z przyjaciółką. Nasi znajomi ze świat z zeszłego roku akurat też przylecieli do Grecji, ale są w Atenach, a my przez awarię kampera tam nie zdążyliśmy dojechać, a taki był plan. Wcześniejsze święta spędzaliśmy głównie w Niemczech ze względu na tamtejsze fajne jarmarki z super jedzonkiem. Zjechaliśmy też kiedyś wybrzeże Bałtyku, jeszcze z przyczepką. Ale też jedne święta spędziliśmy w Kamperze w Kazimierzu nad Wisłą. Była też Dania. Te będą na termopilskich termach.

W między czasie w Omni piecze się szynka i ziemniaczki, wiec obiadek będzie dziś pyszny.

Mieliśmy jeszcze uskutecznić wieczorną kąpiel, ale chyba już się okwociliśmy kąpielami i już nam się nie chciało.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.