Wschód słońca ciut inny, bo nad samym morzem wisiały chmury i słońce pojawiło się dopiero ponad nimi.



Poszedłem na brzeg zrobić kilka ujęć i dopiero wtedy zauważyłem, że wśród ptactwa brodzą po na plaży flamingi. Obok jest laguna, mokradła i solniska, więc mają tu fajne tereny do żerowania.









I to by było tyle fajnych wątków tego dnia. Dziś poświęcamy się pracy, bo już 17, a to w księgowości już gorący okres, tym bardziej, że pierwszy miesiąc działania KSEF. No może dla rozrywki, gdy Kasia szykowała obiad, ja trochę ogarnąłem kampera.

Dawno nie robiliśmy zapiekanki w Omni, rano rozmroziliśmy ostatnie pętko kiełbasy i Kasia wyczarowała znowu pyszną zapiekankę.

Po obiadku już do wieczora praca. Jutro chcemy zrobić znowu ciut większy przeskok i wjechać do Bułgarii. No to trzeba jeszcze kupić przez internet winietę. Tygodniowa starczy, bo nie zabawimy długo w Bułgarii. 2-3 dni na gorących źródłach i z dzień na przejazd. Winetę na Rumunię mamy z głowy, bo w zaszłym roku kupiłem roczną, gdyż jakoś tak się złożyło, że trochę czasu tam spędziliśmy, sprawdziłem tylko do kiedy jest ważna, spokojnie obejmie nasz powrót.
Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
