Tak jak zaplanowaliśmy, zostajemy dziś na tym miejscu, żeby trochę zwolnić i odpocząć. Poranek żeśki, ale bez przymrozku, a po wschodzie spacer pod Okiennik.










W końcu na naszą polanę wychodzi słońce i robi się całkiem przyjemnie. Pierwszy nasz dzień w Polsce, kiedy możemy pochodzić w krótkim rękawku i posiedzieć na zewnątrz. Koty też zadowolone brykają po łące.





Odbieram wiadomość od znajomych z Gdyni, Gdzie jesteście, bo my na Pustyni Błędowskiej. Czyli całkiem blisko. Po chwili jesteśmy umówieni, że po południu do nas dojadą. No to Kasia bierze się za gotowanie rosołu, a ja idę zbierać opał na ognisko.


W międzyczasie mały oblot okolicy i trochę zdjęć z lotu ptaka.












W końcu zjawia się Gosia z Andrzejem, częstujemy ich rosołkiem i opowiadamy co się wydarzyło od ostatniego spotkania. Widzieliśmy się ostatnio w Rumunii w zeszłe lato, więc jest co opowiadać. U znajomych największa zmiana, to nowy kamper, więc trzeba go oblać 😉 Oblewanie zakończyło się przy ognisku dosyć późno. Dołączyła do nas jeszcze jedna ekipa, bo na polanę przyjechało jeszcze kilka kamperów.







Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
