Porto czyli stolica portugalskiego wina, to nie ma co ukrywać piękne miasto. Można się w nim zagubić na kilka dni i się nie nudzić. Nam musiał wystarczyć jeden dzień i czujemy lekki niedosyt. Będzie pretekst, by tu jeszcze wrócić. Miasto jest malowniczo położone, co sprawia, że pomijając starą architekturę, znajdziemy tu wiele zapierających dech w piersiach panoramy. Miasto słynie też z dobrej kuchni, wiec nie omieszkaliśmy jej popróbować. Ja spróbowałem kanapkę Francesinha, to kanapka z szynką, kiełbasą i stekiem, zapieczona pod grubą warstwą żółtego sera, podawana w sosie pomidorowo-piwnym i jajkiem sadzonym. Kanapka jest tak wielka, że zastąpiła obiad i była bardzo smaczna. Kasia natomiast chciała spróbować flaków z Porto, czyli tripas à moda do Porto. Były to flaki podane z fasolką ryżem i sosem, z dodatkiem chorizo. Oczywiście popróbowaliśmy też słynnego porto, choć na te starsze roczniki się nie porwaliśmy. Ceny jak na tak popularne miasto nie są zabójcze. Dobry obiad zjemy do 10€, duże piwo 4€, a kieliszek porto od 3,5-5 €. Zaoszczędziliśmy na drogich parkingach w mieście, więc mogliśmy poszaleć. Mieszkamy na obrzeżach i przy darmowym parkingu mamy przystanek metra. Myśleliśmy, ze damy radę doczekać do zmierzchu na mieście, by zobaczyć jak jest oświetlone, ale zrobiliśmy tyle kilometrów po uliczkach Porto, że jedyne o czym marzyliśmy po obiedzie, to powrót do kampera. Miasto jest tak położone, że człowiek ma cały czas pod górkę. Zapraszam do obszernej galerii zdjęć.




























































































































































































































Wzbogaciła się też kolekcja solniczek dla Grażynki.



Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Czołem! Powiedzcie proszę gdzie spaliście w mieście? Czy możecie coś polecić?
Spaliśmy tutaj bezpłatnie https://grupabiwakowa.pl/parking-pr-z-serwisem-rio-tinto i do centrum dojeżdżaliśmy metrem.