Słoneczny poranek podniósł chmury wysoko i z naszej polanki ukazał się widok na ośnieżone szczyty Retezatu. Załogi zabrały się za szykowanie śniadań. Poranne kawy i pakowanie, bo trzeba jechać dalej.






Pierwszym punktem dzisiejszego dnia była miejscowość Ponoarele w Górach Mehedinți. Jest tu kilka godnych uwagi miejsc. Podul lui Dumnezeu, czyli Most Boga to naturalny skalny most, po którym do niedawna odbywał się normalny ruch. Jednak od wstrząsów most zaczął się kruszyć, więc ruch obecnie poprowadzony jest objazdem, by uchronić tą niezwykłą formację przed zniszczeniem. Jest to największy skalny most w Rumunii, drugi w Europie i trzeci na świecie. Jego długość wynosi 30 m, szerokość 13 m, wysokość to 22 m, a grubość przęsła to 9 m. Most powstał na skutek zawalenia się jaskini, ale z miejscem związane są legendy, niektóre mówią, że most został zbudowany przez Herkulesa, inne, że most został zbudowany przez Boga.


Tuż obok mostu znajduje się portal Jaskini Podului. Przez grotę w porze deszczowej przepływa woda, która w jej środkowej części, w wielkim leju wchłaniana jest w ziemię. Łączna długość korytarzy liczy tutaj 734 m, zaś sama jaskinia jest przelotowa, gdyż w porze suchej można nią przejść na drugą stronę wzgórza. Jaskinia zalewana jest wodą niewielkiego strumienia, który w miejscu fachowo zwanym ponorem, wpływa w głąb groty. Dosyć często taki ponor się zatyka i wtedy kotlina po drugiej części wzgórza zalewana jest wodą i tworzy się tu okresowe jezioro Zăton. Na taką rzadką chwilę właśnie trafiliśmy i korytarze jaskini były zalane wodą.



Potem przejechaliśmy na wzgórze nad jaskinią. Często tu biwakowałem podczas moich wcześniejszych wojaży po Rumunii. Do tej pory jednak nigdy nie udało mi się trafić na zjawisko, kiedy dolina zalana jest wspomnianym wcześniej okresowym jeziorkiem. Ze wzgórza mogliśmy je podziwiać w całej okazałości. Na dnie kotliny znajduje się niewielki ponor (zjawisko krasowe, miejsce gdzie rzeka lub strumień wpada pod ziemię), który wiosną w czasie topnienia śniegów nie nadąża odprowadzać wody i tworzy się tu wtedy okresowe jezioro. Istnieje ono tylko kilka miesięcy, by potem całkowicie zaniknąć. Jeziorko tworzy się też czasami w innych miesiącach, gdyż niewielki ponor w jaskini lubi się zapchać.
Zbocza wzgórza pokrywa Câmpul Cleopatrei, czyli skalne pole. Są to żłobki krasowe przybierające przeróżne formy i kształty, przepięknie wyrzeźbione szczeliny, otwory i szachownice. Oprócz form krasowych, jest to prawdziwy raj dla botaników, gdyż występują tu bardzo rzadkie okazy karpackiej flory.


Kolejny etap to przejazd w dolinę rzeki Cernei. Droga początkowo prowadzi przez Góry Mehedinți, a dolina rzeki jest granicą z Górami Cernei. W Górach Rumunii nie ma problemu z wodą. Praktycznie co kilka kilometrów są źródła przy drodze i jakieś zatoczki żeby się zatrzymać. Bardzo często na wyposażeniu takiego ujęcia jest kubek do picia. Oznacza to też, że woda jest zdatna do picia. Rumunii często korzystają z takich ujęć. Nie ma co się dziwić, gdyż Rumunia słynie z najlepszych, naturalnych wód mineralnych.




Ostatnim celem tego dnia było miejsce o nazwie Șapte Izvoare Herculane, czyli 7 źródeł. Są to naturalne źródła termalne o temperaturze wody 50 – 60 stopni o właściwościach leczniczych. Przy źródłach utworzono niecki z gorącą wodą, w których można zażywać kąpieli całkiem za darmo. Najłatwiej dostępne jest źródło Izvorul Scorillo, przy którym wymurowano dwa niewielkie baseniki. Kawałek dalej kąpieli można zażywać w dzikiej grocie. A tuż za polem biwakowym, na którym się rozbiliśmy jest kolejne źródło, które wybija wprost do rzeki. Tutejsze wody ponoć mają wspaniałe działanie na reumatyzm, są też lekko radioaktywne. Miejsce jest bardzo popularne wśród Rumunów, więc w wakacje i dni wolne jest tu tłoczno. Wokół powstała infrastruktura gastronomiczna, więc jest gdzie zjeść. Co ciekawe władze regionu chciały to miejsce ucywilizować, ale społeczność się na to nie zgodziła i źródła pozostały nadal dzikie.


Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
