Dziś jeszcze dopisuje pogoda, jutro ma już się pogarszać i przechodzić w deszcz. Stoimy sobie wygodnie u Hristosa i czekamy na skrzynię.




Ostatni dzień ładnej pogody chcemy wykorzystać na dłuższy spacer. Paralia Katerinis słynie głównie z plaż i setek hoteli, restauracji i sklepików. O tej porze roku 99 ich procent jest zamknięta, a miasteczko wygląda jak wymarłe. Mimo to udało nam się znaleźć otwarte pamiątki i nawet zakupiliśmy solniczki do kolekcji Grażynki. Powoli traciliśmy też nadzieję, że będzie jakiś bar czynny, ale w samym centrum udało się znaleźć otwarty lokal, więc przysiedliśmy sobie na jedno piwko. Kupiliśmy pieczywo i wróciliśmy do kampera.

















Po powrocie wypuściliśmy trochę kociaki, by się wybiegały. Ja je trochę pilnowałem, by nie doszło do starcia z miejscowymi kotami, a Kasia gotowała obiad.



Po obiedzie chwila odpoczynku i trochę pracy. Pierwszy dzień czekania jakoś zleciał, zobaczymy jak będzie dalej. W sobotę chcemy jechać do Katerini, bo od naszych gospodarzy dowiedzieliśmy się, że jest tam fajny i duży targ, oraz sklep, gdzie można kupić polskie produkty.

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
