Palácio Nacional de Mafra był naszym głównym celem na dziś. Jechaliśmy do Mafry z nastawieniem, że ten ogromny pałac zobaczymy tylko z zewnątrz, bo według informacji z internetu w poniedziałki i wtorki jest zamknięty. Na miejscu niespodzianka, pałac jest otwarty do zwiedzania, za wyjątkiem bazyliki, która przez rok będzie w remoncie, ale udało się świątynię zobaczyć z pałacowych korytarzy. Bilet to koszt 15€ nie mało, ale chyba warto, zresztą zobaczycie na zdjęciach. A teraz kilka słów o pałacu, bo budowla robi wrażenie.
Jest to największy portugalski zabytek narodowy, zajmujący ponad 1200 hektarów, z czego ponad 38 000 m2 dotyczy Pałacu Klasztornego, zbudowanego na zlecenie króla D. João V w latach 1717–1730. Wewnątrz wyróżnia się jeden z najważniejszych bibliotek oświeceniowych w Europie, liczących około 30 000 woluminów. Na dzwonnicach Bazyliki znajduje się jeden z największych dzwonników na świecie, składający się z dwóch carillonów z łącznie 98 dzwonami; a wewnątrz tej kaplicy królewskiej sześć zabytkowych organów, zainstalowanych w latach 1792–1807. Składa się z około 1200 pokoi, ponad 4700 drzwi i okien, 156 klatek schodowych oraz 29 dziedzińców i holów. Wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 2019 r.






















































































Teraz pozostało tylko znaleźć fajne miejsce na biwak. Musi być fajne, bo zostaniemy na nim dwa dni. Powoli zaczyna się praca, chcemy też trochę odpocząć i posprzątać dokładniej kampera. Mamy też polską kiełbasę, więc miejsce musi nadawać się na grilla. Miejsce takie znajdujemy pod Fortem Carvalha i nad wioską o tej samej nazwie. Widoki fajne, stoły piknikowe i zero ludzi, zostajemy.













Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
