Wczoraj udało się trochę popracować, ale dziś już 20, a pracy jeszcze sporo. Podejmujemy decyzję, że zostajemy na miejscu i kończymy robotę, żeby już od jutra mieć luzik. Udało się o 19:30 Kasia puściła ostatniego JPKa i do pierwszych ZUSów w czerwcu mamy luz jeśli chodzi o księgowanie.


Z tego powodu nie mam co dziś za bardzo napisać i pokazać. Rano pojawił się tu kamper z Polski. Pierwszy napotkany po 2 miesiącach. Jednak przybysze nie okazali się zbyt towarzyscy, nawet się nie przywitali, udając, że nas nie widzą. Po jakiś 3 godzinach odjechali. Koło południa chwilę popadało, a gdy ponownie wyszło słońce odpaliłem grilla, by szybko zrobić coś do jedzenia. Mieliśmy w lodówce białe surowe kiełbaski, trzeba przyznać, że kiełbasy francuzi mają nienajgorsze. Taka tacka jak na zdjęciu kosztuje jakieś 5 eurasów.


Parchatka cały dzień uganiała się za myszami, przylatując co jakiś czas do kampera z nastroszoną kitą. Mamy tu w stawiku bobra, którego bardzo się boi 😉

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
