Poranek nie był fajny. Wczoraj popołudniu kot jak wydarł w krzaczory, tak przepadł. Pokazała się przed wieczorem, ale nie miała zamiaru wrócić do kampera. Czasami tak bywa, zostawiamy jej wtedy uchylone okno i wraca w nocy, a czasami nad ranem. Tym razem i rano nie wróciła. Zaczęliśmy się niepokoić, tym bardziej, że biwakowaliśmy koło starego fortu pełnego zakamarków i kazamat. Może cholera gdzieś wpadła i w życiu jej nie znajdziemy. Miały godziny i naprawdę już się martwiłem, może jakieś zwierzę ją dopadło? Co chwile robiliśmy obchód terenu, ale bez rezultatu. No trudno będziemy czekać. Plan był, że pojadę do miasteczka na zakupy, a Kasia miała zostać i czekać gdyby się pokazała. Jutro niedziele, a bez kota nie odjedziemy, więc trzeba było zabezpieczyć prowiant. Postanowiłem jeszcze raz przeczesać las i w trakcie obchodu Kasia zadzwoniła, że łajza wróciła. Prawie 24 h gdzieś urzędowała i pobiła rekord.
Uciekło nam już pół dnia, ale nie chcieliśmy już w tym miejscu zostawać. Ruszyliśmy w kierunku Belfort. Ponoć piękne miasto z ogromną cytadelą i fortami wokół miasta. Jest tu darmowy stellplatz, z darmowym serwisem, wodą i prądem. Miejsce może nieciekawe, zwykły asfaltowy parking, ale kilka kroków od starego miasta. Upał był sakramencki a z boku kampera mieliśmy już cień, więc przed wyruszeniem w miasto, trochę odreagowaliśmy poranny stres przy piwku. Wzięliśmy sobie prysznic i dopiero poszliśmy zwiedzać.


Podczas wojny francusko-pruskiej (1870–1871) twierdza Belfort broniła się podczas trwającego 104 dni oblężenia. Pozwoliło to na pozostanie tego regionu w obrębie Francji, podczas gdy reszta Alzacji (wraz z częścią Lotaryngii) została włączona do Prus. Miasto położone jest w przełęczy Belfort, korytarzu pomiędzy Wogezami na północy i Jurą na południu. Belfort zachowało swoją cytadelę, uważaną za nie do zdobycia, oraz jej mury obronne. , dzieła Vaubana w XVII wieku. Z fortyfikacji można wejść do cytadeli lub udać się w stronę starego miasta przez bramę Brisach, zwieńczoną symbolami królewskimi, fleur-de-lys i mottem króla Ludwika XIV. U stóp cytadeli znajduje się słynny Lew z Belfort, wyrzeźbiony w różowym piaskowcu przez Auguste’a Bartholdiego w latach 1875–1879, pomnik o długości 22 metrów i wysokości 11 metrów, który ma swój odpowiednik na Place Denfert-Rochereau w Paryżu i wydaje się strzec miasta. Wśród miejsc do odkrycia warto wymienić wieżę Miotte w Hauts de Belfort, pozostałości średniowiecznego zamku z piękną panoramą miasta i Wogezów; Katedra św. Krzysztofa, imponujący pomnik zbudowany z różowego piaskowca w XVIII wieku, ładny Place de la Grande Fontaine, Muzeum Sztuk Pięknych, mieszczące się w starej ufortyfikowanej wieży. Niemal wszędzie ładne placyki ozdobione kawiarniami.











































































Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
