Dzień 217 – Romania

Rano na biwak przykicał zając, ale na śniadanie zaplanowana był jajecznica na boczku, więc pokicał dalej 😉

To jedziemy dalej. Węgry, w sumie mieliśmy tu zostać na biwak, przy wieży widokowej. Nocowaliśmy już w tym miejscu kiedyś, ale było na tyle wcześniej, że jednak przeskoczyliśmy do Rumunii. Pierwszy raz bez kontroli na granicy. Co prawda wcześniej ta kontrola była iluzoryczna i granicę można było przejechać na kartę pływacką, ale fajnie, że już jej niema, czyli granicy i odprawy.

Do Rumunii jeżdżę już jakieś 20 lat i byłem tu kilkadziesiąt razy. Kasia też już ma niemały dorobek w tym kraju. Dlatego jeżeli liczycie na topowe atrakcje w tym kraju, to nic z tego. Będziemy się szlajać po zapomnianych wioskach, oglądać to co nikt by tego nie planował jadąc pierwszy raz do Rumunii, taki luzik i poznawanie mało ciekawych zakatków.

Jako, że wypadało by w pierwszy dzień coś zobaczyć, to padło na Zamek Ardud. Cetatea Ardud została zbudowana w 1481 r. przez przyszłego wojewodę Siedmiogrodu Bartolomeu Dragfiego. Powstała na planie wielokąta z narożnymi bastionami, była jedną z najsilniejszych twierdz magnackich w północnej Siedmiogrodzie. Na miejscu tej twierdzy szlachcic Alexandru Karolyi zbudował w 1730 roku zamek. Obecnie zachowała się jedna z wież, przebudowana w 1896 roku, w stylu neogotyckim. 

Po 200 dniach bez wanny, marzyło nam się jakieś moczenie dupek. W Hiszpanii były w planach termy, ale zawsze było jakoś nie po drodze. A tu mamy Rumuńskie. Można stanąć za darmo na parkingu obok campingu i basenów i kupić tylko bilet na termy. Można też wjechać na camping i korzystać z gorącej wody przez 24h. Wybieramy opcję dwa, za 90 zł mamy camping i termy do oporu. Ktoś kto jeździ na campingi chorwackie czy włoskie, może tu przeżyć szok. Nam takie klimaty pasują, kilka osób, spartańsko, ale klimatycznie. Już na dzień dobry chcą nas częstować palinką, dobrze że mamy jeszcze w lodówce polskie gifty i jedzonko, mamy się jak zrewanżować. Idziemy się pomoczyć, a potem degustacja palinki, nalewek i domowego wina, a na zakąskę gulasz z jagnięciny. Od nas żubrówka, gorzka żołądkowa i polska kiełbasa. Wrzucamy też na grilla kaszankę z kiszoną kapustą, może im dup nie porozrywa 😉 O północy jeszcze idziemy do wody i padnięci idziemy spać.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.