Do południa pomoczyliśmy jeszcze dupki w gorącej wodzie. Nawet zastanawialiśmy się, czy nie zostać tu jeszcze jeden dzień, ale chyba już się tym okwociliśmy. Fajnie tak odpocząć jeden dzień, ale nie wyobrażam sobie siedzieć w termach kilka dni.




Jedziemy dalej nieśpiesznie na południe w kierunku Gór Seș. Po drodze odwiedzamy Mănăstirea Bobota. Klasztor położony jest na granicy powiatów Sălaj i Satu Mare. Założono go w 2004 roku. W 2013 roku, z okazji święta patrona tej osady klasztornej, Pustelnia Bobota została podniesiona do rangi klasztoru. W kościele klasztornym znajdują się także niewielkie części relikwii św. Hierarchy Andrzeja Şaguny i świętych męczenników Zoticza, Atala, Camasie i Filipa z Niculițel. Obok relikwiarza ze świętymi relikwiami znajduje się inny relikwiarz, w którym znajduje się szata Czcigodnej Paraskewy z Jassów, otrzymana dzięki uprzejmości Jego Eminencji Ojca Teofana, Metropolity Mołdawii.










W miasteczku Șimleu Silvaniei trafiliśmy na czynne targowisko, więc zakupiliśmy sobie owczy ser.



W Șimleu Silvaniei znajdują się też ruiny zamku Castelul Báthory din Șimleu Silvaniei. Ruiny średniowiecznej twierdzy Batory z XVI w., położone w centrum miasta stanowią pozostałość architektury renesansowej w Siedmiogrodzie. Twierdza, obecnie uznana za zabytek historyczny, istniała już w 1532 roku i była rezydencją szlacheckiego rodu Bathorești, a średniowieczna historia Șimleș jest ściśle związana z rodziną Batorych, książęcą rodziną, która odegrała ważną rolę w historii Siedmiogrodu. Twierdza Şimleu przeszła w posiadanie wyżej wymienionej rodziny po ślubie Batoryego László z Anną Medgyesaljai w 1351 r., stając się rezydencją siedmiogrodzkich książąt z rodu Batorych. Z biegiem czasu twierdza i miasto doznały licznych ataków i zniszczeń ze strony Turków i Tatarów, z których najbardziej niszczycielskie miały miejsce w 1594 i 1668 roku. Ostatni atak oznaczał również początek upadku twierdzy.




Powoli wjechaliśmy w Góry Seș, znane także lokalnie jako Góry Rez lub Góry Plopiş. To pasmo górskie należące do Karpat Zachodnich. Najwyższym szczytem jest Măgura Mare o wysokości 918 m. Jadąc rozglądaliśmy się już za miejscem na biwak. Na przełęczy trafiła się fajna polanka, mieliśmy już się ustawiać, ale kawałek dalej wypatrzyłem kolejną polankę bardziej osłoniętą od drogi, a przez drzewa widać było jakąś altanę, może jakaś wiata turystyczna, więc idę pieszo na zwiad. Okazuje się, że to nie altana, tylko mały domek letniskowy, ktoś przy nim jest bo kosił trawę. Przywitałem się i zaczęliśmy rozmawiać, dało się, bo to mieszkaniec sąsiednie wsi mniejszości słowackiej, którą jutro chcemy odwiedzić. Po chwili jesteśmy zaproszeni, by sobie stanąć obok domku. Słowak mówi że możemy sobie skorzystać z grilla na tarasie i się schronić jak by padało. Możecie tu zostać ile chcecie mówi, ja zaraz stąd jadę i będziecie sobie sami. W podziękowaniu dajemy dwa czeskie piwa, ale kupione w Słowacji 😉 Polanka urokliwa, świeci słonko, odpoczywamy, degustujemy zakupiony ser, a przed zachodem słońca rumuńska klasyka z grilla, czyli Mititei lub mici; oba rumuńskie słowa oznaczają „małe”. To tradycyjne danie kuchni rumuńskiej , składające się z grillowanych mielonych roladek mięsnych zrobionych z mieszanki wołowiny, jagnięciny i wieprzowiny, z przyprawami takimi jak czosnek, czarny pieprz, tymianek, kolendra, anyż, cząber, a czasem odrobina papryki. Do mieszanki dodaje się również wodorowęglan sodu i bulion lub wodę. Jest podobne do ćevapi i innych dań na bazie mielonego mięsa na Bałkanach i Bliskim Wschodzie.










Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
