Rano pożegnaliśmy się z naszymi nowo poznanymi znajomymi, pamiątkowa fotka i jedziemy do Baligrodu uzupełnić lodówkę i zutylizować śmieci.

Z Baligrodu obieramy kierunek na Dolinę Rabskiego Potoku, jeszcze w Bytrem uzupełniamy wodę pitną w miejscowym źródełku i jesteśmy gotowi na zaszycie się w lesie.


Kampera parkujemy przy wiacie w Rabem i idziemy w las za grzybami. Już prawie połowa sierpnia, a my jeszcze świeżych grzybów nie jedliśmy. Pomimo deszczowego lipca w Bieszczadach panuje tutaj susza, potoki ledwo ciurkają, w lesie poszycie skrzypi z suchości. Mimo to udaje nam się znaleźć kilka prawdziwków, ceglaków, jakieś zajączki, jednego podgrzybka i nawet jednego rydza.











Na biwak jednak nie zostaliśmy przy wiacie, bo było trochę ludzi. Wykorzystaliśmy więc naszą przepustkę na drogi leśne i pojechaliśmy nad Jeziorko Bobrowe pod Chryszczatą. Tutaj spokój i cisza, czasami ktoś się przewinie ale jest fajnie.


















Tutaj dozbieraliśmy jeszcze kilka prawdziwków, ale wszystkiego jest za mało by zrobić duszone z cebulką. Będą duszone, ale dodatkowo z jajkiem na śniadanie. Przy okazji grzybów, wpadło do siatki trochę orzechów laskowych, które już są prawie dojrzałe. Na obiad natomiast odpaliliśmy omnie i Kasia przygotowała zapiekankę z ziemniaczkami, cebulą, boczkiem, kiełbasą i serem.










Zapach zapiekanki musiał roznieść się po całej Dolinie Rabskiego Potoku, aż po leśniczówkę, bo po chwili pojawił się Marcin 😉 Załapał się jeszcze na zapiekankę i posiedzieliśmy trochę wspominając dawne czasy. Tak naprawdę jak byliśmy na grzybach widział pod wiatą kampera i się domyślił gdzie wbijemy na biwak. Jeszcze kilka fotek nad bobrowym przy złotej godzinie i się żegnamy. Może po zmroku wpadną jeszcze z Ewą bo, dziś ma być noc spadających gwiazd, a tutaj jest naprawdę ciemno, więc może być efektownie.






Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
