Gdy wstałem rano i wyszedłem na pierwszą fajkę, odbywał się właśnie piękny koncert na kilka głosów byków. Rykowisko już w pełni i lasy rozbrzmiewają groźnymi dźwiękami. Od dawna chodził za nami tatar, więc rano doszedł na stół 😉 Upały w górach zelżały, o świcie na Przełęczy Wilczej było tylko 6 stopni, ale w dzień na słońcu skakało nawet do 18. Po śniadaniu ruszyliśmy dalej na południe do Kotliny Kłodzkiej. Tereny te mamy dosyć dokładnie zwiedzone, ale mimo to udaje się jeszcze wyszukać miejsca, które gdzieś kiedyś umknęły.



Na pierwszy ogień poszedł Dwór Wojbórz czyli niemiecki Schloss Gabersdorf). Budowla opuszczona, ale jeszcze jakoś się trzyma w przeciwieństwie do poniemieckich zabudowań gospodarczych. Pierwsze wzmianki o dworze pochodzą już z połowy XV wieku. Obecna rezydencja powstała w II połowie XVI wieku, prawdopodobnie dla rodziny von Tschischwitz. W 1668 roku dwór został przebudowany w stylu barokowym przez Jana Wawrzyńca von Degnerheimb – na fasadzie nad wejściem znajduje się kartusz herbowy z tą datą. Po II wojnie światowej dwór był siedzibą państwowego gospodarstwa rolnego. Obecnie nie jest użytkowany.











W Bożkowie natrafiliśmy na bardzo ciekawy pałac i stary kościół. Pałac niestety opuszczony, ogrodzony i niedostępny. Początki obiektu sięgają XVI–XVII wieku, pierwotnie był to dwór lub rezydencja w stylu późnorenesansowym. Po wojnie trzydziestoletniej tereny i dobra przechodziły między różnymi rodzinami arystokratycznymi — von Götzen, potem von Magnis to najbardziej znane rody związane z Bożkowem. W latach 1787–1791 hrabia Aleksander von Magnis dokonał dużej przebudowy, która nadała pałacowi barokowo-klasycystyczny charakter. W 1870 r. pałac został mocno uszkodzony przez pożar. Po nim, w 1871 r., hrabia Wilhelm von Magnis podjął odbudowę. Po II wojnie światowej pałac przeszedł na własność skarbu państwa. Przez wiele lat pełnił funkcje edukacyjne: mieściły się tam szkoły rolne i inne placówki związane z rolnictwem. W 2005 r. został sprzedany w ręce prywatne. Ze względu na swój rozmiar, historię i architekturę, pałac w Bożkowie uważany jest za jedną z pereł Dolnego Śląska.









Na przeciw pałacu znajduje się zabytkowy kościół świętych Piotra i Pawła. Pierwotny kościół w tym miejscu wzmiankowany był już w XIV wieku. Jednak obecna świątynia została wzniesiona w latach 1704-1708 z fundacji hrabiego Johanna Ernsta von Götzena. Kościół jest jednonawowy, orientowany, z półkolistym zamknięciem prezbiterium od wschodu, w stylu baroku śląskiego.Wystrój wnętrza jest bogaty barokowo-późnobarokowy: dekoracje malarskie na sklepieniach i ścianach, ornamentyka, rzeźby. Ambona w kształcie łodzi i postać św. Piotra jako sternika, dwóch rybaków i sieci. Prawdopodobnie wykonana przez mistrza Ludwiga Wilhelma Jaschke’a.









Kolejny pałac, który określany jest mianem zamku znaleźliśmy w wiosce Ścinawka Średnia. Zamek wywodzi się z XIV wieku – pierwotnie stała tu wieża mieszkalno-obronna, czyli donżon, który stanowił główny element obiektu. W XV wieku dobudowano kolejną wieżę mieszkalną oraz zamknięty dziedziniec. W XVI i na początku XVII wieku rozbudowano budowlę w stylu renesansowym. Po zniszczeniach wojny trzydziestoletniej (XVII w.) Bernhard von Stillfried Starszy odbudował zamek. W XVIII w. miała miejsce barokowa dekoracja, zmiany w wystroju. Po II wojnie światowej obiekt był użytkowany przez PGR. W latach 90. XX wieku został opuszczony i podupadł. Od 2002 r. jest własnością prywatną i rozpoczęto prace restauracyjne.



W Suszynie rzuciliśmy okiem na Sudety z wieży widokowej. Zbudowano ją na wzniesieniu o wysokości ok. 469 m n.p.m. jej całkowita wysokość wynosi 27 metrów, a taras widokowy znajduje się na wysokości około 22 metrów nad ziemią. Aby dostać się na taras, trzeba pokonać 140 schodów. Z wieży można zobaczyć góry otaczające Kotlinę Kłodzką. Góry Stołowe (polskie i czeskie), ze Szczelińcem Wielkim jako charakterystycznym punktem panoramy. Góry Sowie, Góry Bardzkie, Góry Złote i Masyw Śnieżnika. Góry Bystrzyckie i częściowo Góry Orlickie. Przy wyjątkowo dobrej widoczności można dostrzec także Śnieżkę oraz Broumovské ściany po stronie czeskiej.
















Kolejna dawna rezydencja, to Pałac Kamieniec. Miejsce Kamieniec jest wzmiankowane od XIV wieku (350-1300). W źródłach pojawia się około 1351 r., a także ok. 1361 r. W XVIII wieku był tu folwark i budynek mieszkalno-administracyjny, który w 1780 roku został przebudowany / rozbudowany w kierunku pałacowym. Właścicielami byli między innymi hrabia von Hartig, von Mutius, Möbius, hrabia von Ohlen und Adlerskron oraz Artur von Seherr-Thoß. Po II wojnie światowej obiekt przeszedł w różne ręce, był zaniedbany, ale w latach 2010-2015 przeszedł gruntowny remont i został przywrócony do użytku. Obecnie pełni funkcje hotelu i restauracji.



Jedziemy dalej, kolejny cel, to Pałac Szalejów Dolny. Pierwsza rezydencja stojąca w miejscu pałacu powstała prawdopodobnie w XVI–XVII wieku jako renesansowy dwór. Właścicielami tych dóbr byli m.in. augustianie (od ok. 1350 r.), później jezuitów. Po kasacie zakonu jezuitów (1773 r.), dobra zostały przejęte przez państwo i później sprzedane. W 1815 roku majątek kupili baronowie von Münchhausen. W latach 1840–1844 baron Ernest von Münchhausen zlecił gruntowną przebudowę dawnego dworu na pałac neogotycki wg projektu Ferdinanda Wilhelma Rodericha Martiusa, budowniczego związanego też m.in. z Kamieńcem Ząbkowickim. Kolejna modyfikacja miała miejsce w 1872 roku – częściowo zaadaptowano budynek, dodano elementy dekoracyjne i rozbudowano m.in. salę balową. Podczas II wojny światowej pałac służył m.in. jako komendantura lotniska polowego Luftwaffe. Po wojnie zajęła go Armia Czerwona, potem stał się siedzibą PGR, zakładów hodowlanych i użytkowany jako ośrodek wypoczynkowy i szkoleniowy. W ostatnich dekadach budynek przeszedł w ręce prywatne. Obecnie jest opuszczony i niszczeje, nieużytkowany.




Na zakończenie dnia odwiedziliśmy zaprzyjaźniony camping Górska Sadyba w Gniewoszowie. Wypiliśmy z Beatą kawę i zapadała decyzja, że zostajemy. Camping pięknie położony z widokiem na Masyw Śnieżnika. Jeden z niewielu, gdzie moglibyśmy spędzić trochę czasu, bo generalnie za taką formą przybytku nie przepadamy. Tu jednak jest przestrzeń, widoki, a przede wszystkim cisza. W sumie nadarzyła się okazja zrobić też pranie, co chętnie wykorzystaliśmy, nie było na campingu gości, więc świetlica zamieniła się w suszarnie 😉 Z Beatą spędziliśmy miłe popołudnie i wieczór. Dopiero ryczące byki po zmroku dały znać, że trzeba iść spać. Jak ktoś szuka campingu, gdzie naprawdę można wypocząć i zwiedzić ciekawą okolicę, to polecamy Górską Sadybę i jej gospodarzy. https://grupabiwakowa.pl/gorska-sadyba-kotlina-klodzka























Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
