Poranek choć zimny i wilgotny odwdzięczył się nawet fajnym wschodem słońca. Widoki z Górskiej Sadyby fajne, więc warto było też polatać w przestworzach,























Poranne śniadanie, a pranie nadal wilgotne, wilgotność powietrza nie sprzyja schnięciu. No cóż, chyba zostaniemy jeszcze na jeden dzień w Górskiej Sadybie. Po ładnym wschodzie słońca zrobiło się paskudnie, zaczęło padać, a niebo zakryły ciężkie chmury. Postanowiliśmy ten czas wykorzystać na pracę. Kiedy po południu przestało padać, zaproponowałem wycieczkę do Solnej Jamy, ale Kasia stwierdziła, że ona zostanie i podgoni sobie księgowanie. Ruszyłem wiec sam, do atrakcji jest jakieś 2 kilometry marszu przez łąki i las. Jesienią na takie wycieczki zawsze jesteśmy zaopatrzeni w jakąś siatkę na grzyby, nożyk itp, bo nie wiadomo czy las nas nie wyżywi. Po kilkuset metrach ekwipunek grzybowy się przydał. Łąki zdobiły piękne kanie, ale z ciężkim sercem je zostawiłem, bo nie chciało mi się ich taszczyć do jaskini, pozbieram jak będę wracał.
Solna Jama lub Jaskinia Gniewoszowska, to niewielka, ale ciekawa jaskinia krasowa położona, niedaleko Gniewoszowa, w Górach Bystrzyckich. Leży na wschodnim zboczu góry Czerńca nad potokiem Gołodolnik, w wyrobisku starego kamieniołomu marmuru. Otwór jaskini znajduje się około 10 metrów ponad dnem doliny potoku Gołodolnik. Długość jaskini to około 40 metrów. Od głównego korytarza odchodzą dwie odnogi. Jedna prowadzi do komory z jeziorem krasowym, a druga kończy się syfonem wodnym.


































Oprócz grzybów z wycieczki wróciłem z pełnymi kieszeniami orzechów laskowych. Wcześniej dałem znać Kasi, by nie szykowała obiadu, bo go niosę. Chwila oddechu i na patelnię wpadają kanie. Smażę na masełku, bo jajka wyszły na śniadanie. Oczywiście kanie nas pokonały i to co zostało rozdaliśmy na campingu.





Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
