Na śniadanie przyszedł zając, ale go oszczędziliśmy i zjedliśmy kanapki.

Dzisiejszym celem jest miasteczko Campo de Criptana, czyli miejsce, gdzie Don Kichot walczył z wiatrakami. Najbardziej charakterystycznym widokiem Campo de Criptana są wiatraki i Albaicín Criptano, wąskie uliczki i strome zbocza, z typowymi dla Manchegan domami, z których każdy jest jednopiętrowy, bielony wapnem i ma cokoły w kolorze indygo. Według badaczy twórczości Cervantesa, to właśnie tutaj, w Campo de Criptana, rozegrała się najsłynniejsza i najsłynniejsza przygoda Don Kichota , walka z olbrzymami, którzy okazali się wiatrakami, rozdział VIII pierwszej części Don Kichota. Młyny wiatrowe Campo de Criptana zostały uznane za obiekty o znaczeniu kulturowym, natomiast wiatraki Infanto, Sardinero i Burleta zostały również uznane za pomniki o znaczeniu historycznym i artystycznym. Upały w Hiszpanii zelżały i mimo, że termometr wskazywał 13 stopni, to było zimno, ze względu na bardzo silny wiatr. Chyba pierwszy dzień tego wyjazdu, kiedy założyłem kurtkę 🙂

















































































Miejscówkę na nocleg mieliśmy czaderską z widokiem na wiatraki i miasto. Wiatraki są podświetlane, więc wieczorem klimacik by był. Jednak wiatr tak bujał kamperem, że za bardzo byśmy się nie wyspali. Zjedliśmy obiad i stwierdziliśmy, że jedziemy dalej w jakieś bardziej zaciszne miejsce.










Spokojne miejsce bez wiatru znaleźliśmy w El Toboso. To miasteczko z którego pochodzi Dulcynea z powieści Cervantesa. Miasteczko zostawiamy sobie już na jutro.


Jak myślicie, koty jedzą słonecznik? Jedzą.



Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
