W nocy trochę popadało, ale od rana świeciło już słońce, ale nasze dogonione lato gdzieś uciekło, bo pojawił sie zimny wiatr z północy. Za kamperem na słońcu cieplutko, a wystarczy się wychylić i wieje zimnem. Z tego też powodu odpuściliśmy sobie wyjście na grań pasma Macin. Był i drugi powód, opłatę za wstęp do parku uiszcza się sms-em, ale z polskiego numeru się nie da. Można opłacić w biurze w miasteczku Macin, ale w sobotę i niedzielę zamknięte. Może w innym dniu się uda jak pogoda podpasuje i uda się kupić bilet 😉

Pojechaliśmy więc do Macin uzupełnić paliwo i wypłacić leje. Po drodze zerknęliśmy na świątynię Biserica Sfinţii Arhangheli Mihail şi Gavriil.



W Delcie Dunaju jest sporo wyznawców islamu, nie dziwi więc meczet w Macin. Meczet został wzniesiony w roku 1860 przez fundatora o imieniu Hagi Berbe Ahmet. W latach 1856–1859 w wyniku wojny krymskiej wielu muzułmanów zostało przymusowo przesiedlonych na tereny Dobrudży, co spowodowało wzrost liczby społeczności muzułmańskiej w tym obszarze. Meczet powstał, by służyć tej rosnącej wspólnocie. Budowla funkcjonuje do dziś jako meczet sunnicki (dla muzułmanów sunnickich). Budynek posiada minaret — klasyczny element meczetów Islamskich (wieża, z której muezin nawołuje do modlitwy). W mieście Măcin mniejszość turecka stanowi około 2,35 % ludności.

W miasteczku warto też zobaczyć Mănăstirea Ortodoxă Sf. Ierarh Nicolae și Sf. Cuvioasă Parascheva Măcin. Jest to mănăstire de maici (żeński klasztor) prowadząca życie de obște — czyli wspólnotę monastyczną ze wspólnym życiem, modlitwą i pracą. Kamień węgielny został położony 30 października 2001 roku przez arcybiskupa Tomis, Teodosie. Świątynia została uroczyście poświęcona 3 listopada 2002. Fundatorami są rodzina Gorga – Nicolae i Georgeta wraz z córkami Andreea i Irina, z Măcin. Główny kościół jest drewniany, w kształcie krzyża, z jedną kopułą (turla). Styl przypomina architekturę drewnianą z regionu Ardela (Transylwania). Kościół został wykonany przez mistrzów stolarskich z Reghin, judet Mureș. Klasztor jest również miejscem kultury sakralnej – działają warsztaty (malarstwo ikon, zdobienie pisanek, krawiectwo cerkiewne), co wpływa na zachowanie tradycji i lokalnego rzemiosła religijnego.






Latem byliśmy na święcie wina w Sibiu, próbowaliśmy wtedy wina z Winnicy Macin. Dziś mieliśmy okazje odwiedzić winnicę. Okazaliśmy się naszymi idetyfikatorami prasowymi i otworzyło nam to szeroko wrota winnicy. Zostaliśmy oprowadzeni przez samego właściciela tego raju i wyszliśmy ze sporym zapasem wina. Winnicę dodamy jako atrakcję turystyczną w aplikacji Grupa Biwakowa, ale też jako miejsce na nocleg kamperem. Jest taka możliwość, by i kierowca mógł skosztować tutejszych trunków. My niestety nie skorzystaliśmy z tej opcji, bo zawitaliśmy tu rano i cały dzień w winnicy chyba by nas wykończył 😉
























































Ruszamy dalej w stepy Dobrudży. Cetatea Troesmis położona jest malowniczo nad jedną z odnóg Dunaju. Twierdza Troesmis, to stanowisko archeologiczne położone w pobliżu miasta Măcin. Jest to jedno z najważniejszych miejsc rzymskich i bizantyjskich w północnej Dobrudży, o długiej historii sięgającej czasów starożytnych Daków. Zanim pojawili się Rzymianie, w miejscu tym istniała osada geto-dacka. Była ona częścią sieci grodów i osiedli obronnych nad dolnym Dunajem. Po podboju Dacji i ugruntowaniu rzymskiej kontroli nad Dobrudżą, Troesmis stało się ważnym ośrodkiem wojskowym w prowincji Moesia Inferior.
Stacjonowała tu Legio V Macedonica – jedna z głównych legionów rzymskich, co potwierdzają liczne inskrypcje i znaleziska militarne. Twierdza pełniła funkcję bazy obronnej Dunaju, chroniącej północne granice imperium przed najazdami ludów barbarzyńskich (Gotów, Sarmatów, później Słowian). W IV–VI wieku Troesmis było odbudowywane i rozbudowywane przez Bizantyjczyków, stając się częścią systemu obronnego cesarstwa w regionie Scythia Minor. Ostatecznie osada została opuszczona po najazdach awarsko-słowiańskich w VII wieku.





















Na naddunajskich skarpach można podglądać żołny, to pieknie ubarwiony ptak, który na zimę ucieka do Afryki, mogliśmy tylko zobaczyć ich schronienia wydrążone we wspomnianych skarpach.



A tak wyglądają (Autorstwa Dûrzan cîrano – Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=17009313)

Na otarcie łez pozostał nam winogron w opuszczonej winnicy. Można by powiedzieć, ten step nas wyżywi 😉 Winnica zaniedbana, winorośla trochę zdziczałe a owoce wielkości jagody, ale tak słodkie i soczyste, że trochę wzięliśmy na wynos 😉



Dzień zakończyliśmy nad jeziorkiem Lacul Iacobdeal. Powstało sztucznie w wyniku zalania dawnego kamieniołomu granitu. Woda zgromadziła się tam po zaprzestaniu eksploatacji i z czasem utworzyła efektowny zbiornik o turkusowo-niebieskim kolorze, otoczony stromymi, skalistymi zboczami. Głębokość zbiornika miejscami przekracza 20–25 metrów. Jeziorko można obejść okolicznymi wzgórzami, z których roztaczają się piękne widoki na Góry Macin.

























Poniżej jeziorka zostajemy na biwak. Trochę wieje, ale udało nam się tak ustawić, że udało się odpalić grilla, a na ruszcie wylądowały mici. Dokarmiliśmy też miejscowe psiaki, a po objedzie przyszło trochę popracować.









Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
