Kierunek Francja dzień 45 – Murphy zadziałał błyskawicznie

Rano trzeba było skonsumować wczorajsze zbiory. W domu wkrojenie prawdziwków do jajecznicy było by grzechem, bo tak szlachetnych grzybów szkoda do takiej potrawy 😉 Na wyjeździe nie mieliśmy z tym problemu i borowiki wylądowały na patelni. Oj pyszna była pierwsza jajecznica w tym roku na grzybkach.

Najedzeni ruszyliśmy szlakiem zamków, już w kierunku Doliny Loary, opuszczając powoli Parc naturel régional du Morvan. Z rana jeszcze trochę padało, ale po południu miało być już słonecznie. Może byśmy ten deszcz przeczekali na miejscu w którym staliśmy, ale stan rzeczki przy której staliśmy niebezpiecznie się podnosił. Jeszcze wczoraj woda prawie muskała spód drewnianego mostu, rano most już stawiał jej opór, i pewnie za chwilę rzeka przelewała by się górą. Niższe części parkingu były już powoli zalewane, więc się ewakuowaliśmy z tego miejsca.

Prieuré Saint-Hilaire de Commagny to kościół i dawne zabudowania klasztorne. Atrakcja ta była w remoncie i nie udało nam się wejść do środka. Zakon Commagny został założony w późnym średniowieczu w IX wieku. Do dziś zachowało się mieszkanie przeora, przebudowane w XVI wieku i kościół, który zachował swoją architekturę z początku XII wieku. Nawa ma bardzo piękną boazeryjną konstrukcję. Chór przy ślepej uliczce ozdobiony opaskami lombardzkimi. Wewnątrz historyczne elementy z XII wieku.

Château d’Anizy to wspaniały zabytek historyczny z XII wieku, położony pomiędzy rzekami Aron i Morva. Zamek obecnie pełni funkcję hotelu i wnętrza nie są udostępnione do zwiedzania, chyba, że jest się gościem hotelowym.

Château de Limanton pochodzi z XVI i XIX wieku. Limanton został zbudowany na starym ufortyfikowanym zamku z XII wieku. Położony jest na dnie doliny, na wschodnim brzegu rzeki Aron, 3000 m na południe od Anisy. Dostęp do zamku prowadzi od południa, przez duży dziedziniec, na którym znajduje się romańska kaplica, a kamienny most zastępuje most zwodzony. Otaczają go inne niezwykłe budowle: oranżeria, stajnia, okazały gołębnik oraz domy ogrodnika i woźnicy. Ogrody tarasowe. Zamek jest własnością prywatną i nie jest udostępniony do zwiedzania.

Abbaye Notre-Dame et Saint-Paul de Bellevaux miał być następnym zabytkiem na naszej trasie. Opactwo premonstratensów Notre-Dame de Bellevaux miało być założone około 1152 roku przez hrabiego Nevers Wilhelma III lub 1188 przez Rocelina de Marmagne i jego żonę Damcrone. W 1768 r. Komisja Regularników zdecydowała się zlikwidować to opactwo. Odłożyła tę decyzję i trzymała ją aż do rewolucji, która w 1790 r. wypędziła trzech pozostałych mnichów. Majątek został sprzedany w sierpniu 1793 roku jako własność państwowa, a opactwo przekształcono w gospodarstwo rolne, co z pewnością uratowało część budynków znajdujących się obecnie na liście zabytków. Mimo to głupio było komuś wjechać na podwórko, żeby zobaczyć zabudowania opactwa, więc rzuciliśmy tylko okiem z daleka. Kościół dziś pełni chyba funkcję stodoły.

Potem Google zafundowało nam ciekawszą trasę niż powrót tą samą drogą 😉

Château de Chandioux. Zamek został zbudowany w XIV wieku i przebudowany w XV i XVI wieku. Według Victora Moreau na oknie, obecnie zasłoniętym roślinnością, widnieje data 1585. Pozostałości zamku obejmują dziedziniec dolny, donżon i wieżę bramną. Zabytek nie jest udostępniony do zwiedzania.

Château de Besne. Po zniszczeniu na rozkaz Ludwika XI znajdującego się na południe od kościoła zamku feudalnego, z którego pozostały tylko dwa fragmenty murów, zamek Besne został zbudowany w drugiej połowie XV wieku przez Guillaume’a de Grandrye, pana Saint- Péreuse, na ruinach wcześniejszego budynku z XIII wieku, z którego pozostały jedynie piwnice. W 1794 roku hrabia Aunay sprzedał Saint-Péreuse, Coeurty i Besne Pierre-François Tassinowi, potomkowi Jehana Tassina, towarzysza Jehanne d’Arc i jeden z obrońców bramy do Orleanu w 1429 roku podczas oblężenia miasta przez Anglików. Pierre-François Tassin, którego rodzina została uszlachetniona przez Ludwika XVI, był w stanie dodać nazwę Saint-Péreuse do nazwy Tassin. Budynek przeszedł w XIX wieku niewiele zmian i zachował średniowieczny wygląd dzięki czterem okrągłym wieżom. Baron Pierre Tassin de Saint Péreuse (1910-1995), w 1941 r. generał de Gaulle mianował go „Compagnon de la Libération” i był burmistrzem miasta gmina od 1977 do 1983 roku. Zamek nadal jest własnością jego rodziny i nie jest udostępniany.

Z widokiem na kanał Nivernais przy wejściu do Châtillon-en-Bazois, Château de Châtillon jest jednym z tych zachowanych i tętniących życiem miejsc, ponieważ jest zamieszkany od lat 900-tych! Jest wpisany na listę zabytków, a park został zaprojektowany przez hrabiego Lavenne de Choulot. Poniżej zamku, na skraju kanału, ogrody z lustrami wodnymi są określane jako Niezwykłe Ogrody. Nadal widoczna jest wieża obronna, piwnice i pomieszczenia podziemne z XIII wieku. tajne wyjście z zamku prowadziło do krypty kościoła Aluy. Dziś pełni funkcję hotelu.

Mieliśmy dziś jeszcze trochę pozwiedzać, ale nad Canal du Nivernais trafiła nam się tak sielankowa miejscówka, że postanowiliśmy tu zakończyć dzień. Rozłożyliśmy się na słonku, Kasia z lampką wina, a ja z piwkiem. Siedzimy sobie tak, aż nagle Kasia zaproponowała, a może byśmy tak zostali tu dwa dni? Odpoczęli, popracowali, bo to już 45 dzień i codziennie się przemieszczamy. Nie musiała mnie długo namawiać, no tak, ale zakupy mamy na jeden dzień, jest jakiś żelazny zapas suchego prowiantu, ale przydało by się coś na grilla, jakieś serki do wina. Majdan już rozstawiony, kot buszuje po krzakach, nie wróci teraz za diabła. Dobra podjadę sam na zakupy, a Kasia z biwakiem i kotem zostanie. Po odpaleniu silnika kot biegusiem wskoczył do kampera, czyżby się bała, że odjedziemy bez niej? Ale nie było już sensu składać stolika, krzesełek więc do sklepu pojechałem tylko z kotem. Odjeżdżając jeszcze kazałem Kasi zabrać sobie z auta jakąś kurtkę, pomimo bezchmurnego nieba coś mnie tknęło. I oczywiście prawo Murphyego zadziałało 😉 Gdy robiłem zakupy usłyszałem walący o blaszany dach marketu deszcz. No to Kasię tam trochę zmoczy, zagęściłem ruchy i wróciłem na biwak. Kasia jakoś to przeżyła, a jak wróciłem to oczywiście przestało padać i wyszło słońce. Zrobiliśmy sobie ucztę serową i dopiero po zachodzie słońca uciekliśmy do kampera, bo się zrobiło dosyć chłodno.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.