No to przerywamy na chwilę poszukiwania siedliska, bo musimy załatwić kilka spraw na Śląsku. Chyba dobrze nam zrobi chwila przerwy po naszych przygodach z zakupem nieruchomości. Fajny poranek nad jeziorkiem, mgiełki i wstaje piękny pogodny dzień. Przed nami niestety dzień jazdy.


Wczoraj wieczorem wyszperaliśmy jeszcze jedną ciekawą ofertę koło Janowa Lubelskiego, ale niedziela i trochę głupio dzwonić, zobaczymy o której tam dojedziemy. 10 km do Janowa Kasia dzwoni, przeprasza, że w niedziele, ale z drugiej strony nie ma o to pretensji, gość mówi nie szkodzi itp. No to mówimy jaka jest sytuacja, że jesteśmy akurat przejazdem i chętnie byśmy zobaczyli dom i działkę. No jego nie ma, ale zdzwoni do wujka i się spyta czy by nie podjechał i oddzwoni. My mówimy fajnie, wiec się gdzieś zatrzymamy i poczekamy na odpowiedź. 10 minut, 15 minut, pół godziny, 45 minut i cisza. Znowu trafiliśmy na dziwnych ludzi, Kasia próbuje się jeszcze dodzwonić, bo nie wiemy czy mamy czekać, nikt już nie odbiera. No to kolejna dziwna sytuacja do kolekcji i jedziemy dalej.
Gorąca, klima włączona, ale jedziemy na zachód więc więc słonko nas fajnie przypieka przez przednią szybę. Szybki obiadek w jakimś przydrożnym bistro i powoli docieramy na Śląsk.

Nie chcemy wbijać w aglomerację miejską, więc na biwak wybieramy sprawdzony parking leśny w Bruśku koło Tarnowskich Gór. Będziemy tu mieli cień, blisko do celu i może odpoczniemy. No to drugie się nie udało, bo obok mieszkają nasi znajomi wieczór przesiedzieliśmy przy piwku 😉
Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
