Ostatni dzień upałów

Dziś już ostatni ciężki dzień, gdzie za oknem powyżej 30 stopni. Rano jedziemy do Łęcznej na zakupy, akurat tam, bo chcemy dokupić lampki solarne w Action. We Włodawie wykupiliśmy wszystkie, a brakuje jeszcze 25 sztuk. Przy okazji jeszcze zakupy w Mrówce, ta w Łęcznej jest dużo większa niż ta we Włodawie. No i fajnie pobyć w klimatyzowanych sklepach 😉 Po powrocie resztką sił wtykam resztę lampek i mamy fajnie oświetlony szpaler drzewek.

No to teraz zdychamy z gorąca pod pergolą, włączamy kurtynę wodną, więc jest przyjemna chłodna mgiełka. Wpada na ploty sąsiadka od jajek. A przy okazji jajek, wczoraj mi się śniło, że jacyś znajomi na parapetówkę kupili nam kury. Kasia była bardzo zła, ale mleko się rozlało i trzeba było budować kurnik. Nie nie chcemy kur, mamy zamiar nadal podróżować, więc żadnych zwierząt gospodarskich, oprócz kotów, które dzielnie zaczęły eliminować krety. Jedynie możemy zgodzić się na mrówkojada, bo mamy plagę mrówek 😉

Powoli zbierają się ciemne chmury, ale jakoś burze i deszcze nas omijają. W końcu pierwsza nas dopada, zaczyna fest wiać, patrzymy z niepokojem na pergolę, czy nie odfrunie. Nie jest jeszcze jakoś super zakotwiona, ale przetrwała nawałnice. W końcu robi się chłodno i nawet w kamperze robi się przyjemnie.

O zmierzchu rozświetla się nasz pas startowy, no wygląda fajnie. No to możemy iść spać. Kasia jeszcze coś wyszywa, ja już w łóżku czytam. Co chwilę przewalają się burze, ale już bez mocnych wiatrów, za to leje jak z cebra. Pomruki, błyski i grzmoty szybko na usypiają.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.