Wczoraj był plan, żeby zostać na tym samym miejscu i na spokojnie popracować i odpocząć. Jednak my jakoś nie możemy w jednym miejscu usiedzieć, więc choć parę kilometrów postanowiliśmy się przemieścić. Zajechaliśmy na Carieu Plage, miejsce ekstra nikogo nie ma, jedynie przechodzi jakaś para turystów, którzy nas ostrzegają przed algami, które gniją na plaży i wydzielają siarkowodór i że niebezpiecznie tu dłużej przebywać. Faktycznie wali strasznie, tłumaczymy translatorem tablice ostrzegawcze, gdzie wyczytujemy też to samo ostrzeżenie, no już wiemy czemu tu tak pusto i żadnego kampera.


A może by tak odpocząć jeden dzień od morskich widoków i zaszyć się gdzieś w lesie? Znajdujemy ekstra miejsce nad niewielkim zbiornikiem. Polana otoczona lasem, stoliczki, zostajemy. Nie chce nam się za bardzo, ale decydujemy się na większe porządki, miejsce ustronne, na jakiś parkingach wśród innych kamperów jakoś tak głupio.




Obok naszej miejscówki też było co zobaczyć. Cascade des Ponts Neufs jest zaraz za sztucznym zbiornikiem. Jest nawet efektowna jak na płaskie tereny nadmorskie.




Kawałek dalej stoi majestatyczny Viaduc des Ponts-Neufs. Wiadukt o wysokości 27 m, zbudowany został w 1913 roku przez inżyniera Harela de la Noë. Wiaduktem już nie kursują pociągi, ale poprowadzono nim szlak pieszo rowerowy. Wiadukt też jest fajnym punktem widokowym na okolice.







Po takim sprzątaniu zasłużyliśmy na grilla i trochę Netflixa 😉




Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
