O poranku na placu stało 7 kamperów, ale po doliczeniu załóg, które przyjechały osobówkami, wychodzi na to, że jest 10 załóg, prawie jak mały zlot.


Tradycją już jest, że na naszych spotkaniach, śniadanie serwuje Alex. Jego specjalnością są jajka sadzone na boczku. Więc już dosyć wcześniej odpalił swoją patelnię, bo do usmażenia było jakieś 50 jajek. Zapach smażonego boczku rozchodził się po placu, wywabiając śpiochów z kamperów.



Po śniadaniu zrobiło się na tyle ciepło, że przenieśliśmy się na świrze powietrze. Były gry i zabawy, oraz piana party.







Potem przyszedł czas na grilla i kolejną imprezę, prawie do białego rana. Myślę, że nowy kamper Małgosi i Zbyszka został tak oblany, że spokojnie mogą jechać nawet na Nordkapp 🙂




Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
