Dziś zostajemy na tym samym miejscu. Po nocnych opadach po śniadaniu wychodzi słońce i robi się naprawdę ciepło. Czas więc odpalić rowerki. Mamy fajną trasę, która pieszo zajęła by nam cały dzień. Rowerami zrobiliśmy to w 3 godziny. Celem była dolina rzeki Murg, przeciska się ona głębokim kanionem przez góry Swarcwaldu tworząc liczne wodospady. Stara droga prowadząca dnem doliny przebija okoliczne skały kilkoma tunelami. Nad największym wodospadzie Lehnbach wznoszą się ruiny Zamku Wieladingen. Dojście do niego, to niezła ściana płaczu, ale wysiłek się opłaci, bo u góry otrzymamy piękne widoki.












































































Po powrocie posiedzieliśmy trochę na słonku, trochę posprzątaliśmy nasz domek i spożytkowaliśmy resztę wczorajszych grzybów. Kasia zrobiła pyszną zupę grzybową. Chyba jednak musimy zrobić pauzę z tymi grzybami, choć kusi mnie rano jajecznica na rydzach 😉



I mała aktualizacja, bo okazało się, że ciekawy dzień się jeszcze nie zakończył. Siedzimy sobie wieczorem spokojnie na leśnym parkingu, już mieliśmy uderzać do łóżka. Nagle wjeżdżają na bombach dwie ciężarówki THW. Kurde co to jest? Czytamy w necie, że to jakieś służby ratownictwa kryzysowego. Rozkładają sprzęty, pierwsza myśl, jakiś grzybiarz się zgubił w lesie, ale takie służby do grzybiarza? No nie, no to gapimy się jak sroki w gnat, co się będzie działo. Powoli kumamy, że to jakieś ćwiczenia. Faktycznie rozstawili jakieś halogeny na statywach, rozświetlili las, że się zastanawialiśmy, czy na grzyby jeszcze nie wyskoczyć. W sumie fajne urozmaicenie wieczoru.









Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
