Dziś śniadanie w większym gronie. Miejscowy kocur dostał swoją michę i z pełnym żołądkiem położył się pod kamperem. My natomiast szykowaliśmy się do kolejnej wycieczki.




Dziś do przejście 5 km w górę i 5 w dół, a cel to Jeziorka Duszatyńskie w Rezerwacie Zwiezło. Pogod na spacer super, świeci słońce, ale jest chłodno.



Dosyć szybko docieramy do kaskady na potoku Olchowatym. To niewielki naturalny próg wodny. Nie jest to imponująca kaskada i efektownie wygląda jak topnieją śniegi w górach. Mimo to warto ją zobaczyć, bo jest po drodze i przy samym szlaku. Do tego na ostatnim zdjęciu widać jak się do nas uśmiecha 🙂






Zbliżamy się do Jeziorek Duszatyńskich. Są to jeziorka osuwiskowe, powstałe naturalnie na skutek osunięcia się zboczy górskich. Chronione są rezerwatem „Zwiezło”, bo tak miejscowa ludność określała to zjawisko – zwiezło górę. To potężne osuwisko, które dało początek jeziorkom powstało w 1907 roku. Masy ziemi i skał runęły w dolinę potoku Olchowatego, tamując jego nurt. Jest to największe jak do tej pory osuwisko w Karpatach polskich. Ponoć jak góra zaczęła się obsuwać, to był taki huk, że miejscowa ludność w popłochu opuszczała domy myśląc, że to nadchodzi koniec świata. W wyniku tego zjawiska powstały trzy jeziorka. Do dziś przetrwały dwa, z trzeciego spuszczono kiedyś wodę, aby łatwiej było wyłowić ryby. Dolne jeziorko jest sporo mniejsze od górnego, ale oba są urokliwe, szczególnie jesienią, kiedy zaczerwienią się rosnące nad nimi buki.
Jeziorko Dolne



















Jeziorko Górne























Opuszczamy Duszatyn, ale w Komańczy idziemy jeszcze zobaczyć Zbiorową mogiłę Romów. Jakoś nigdy tu nie dotarłem, tym bardziej Kasia. Na dzień dobry wita nas tablica ostrzegająca przed niedźwiedziami, ale te już nam prawie z ręki jedzą, więc ruszamy śmiało ścieżką do celu. W sierpniu 1943 roku w lesie koło wsi Osławica gestapo aresztowało grupę Cyganów, 26 – 28 osób. Zostali oni przewiezieni do Komańczy i rozstrzelani. Zwłoki pogrzebano na miejscu egzekucji. Wśród ofiar, których nazwiska nie ustalono, byli starcy, kobiety i dzieci. Jeszcze do wybuchu II wojny światowej oprócz Łemków, Polaków i Żydów mieszkało w Komańczy ponad 60 Cyganów, skupionych w osobnej uliczce trudniących się przeważnie kowalstwem i muzykowaniem przy różnych uroczystościach, na zabawach i po okolicznych dworach.





W drodze powrotnej napotkaliśmy pierwsze grzyby, no może nie pierwsze, bo pierwsze w tym roku zbieraliśmy w lutym w Portugalii. Trzy borowiki ceglastopore, ale tylko jeden w dobrej kondycji, dwa już zapleśniały i zgniły. Jednego zabieramy z nadzieją, że uda się może coś jeszcze dozbierać.



Jutro musimy być w sanockim skansenie odebrać darmowe zaproszenia do skansenu, które dostaliśmy na Zlot Grupy Biwakowej, więc kierujemy się do Leska, by mieć rano bliżej do Sanoka. Stajemy w Huzelach nad Sanem.












Po południu odwiedza nas Asiczka, koleżanka z Leska. Nie widziałem się z nią ze 20 lat i w końcu nadarzyła się okazja. Powspominaliśmy dawne czasy, ale i obecne. Popołudnie minęło miło na ciekawych rozmowach.

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
