Dzień 257 – W Dolinie Osławy

Po wczorajszych burzach, rano pogoda się wyklarowała i zrobiło się słonecznie, ale trochę chłodno. To nawet fajnie, bo ostatnie dni były upalne, a do tego duszno i wilgotno. Opuszczamy jabłonki i przez Rabe i Przełęcz Żebrak docieramy w Dolinę Osławy, do Woli Michowej.

Idziemy odwiedzić tutejszy kirkut. Data założenia cmentarza żydowskiego jest nieznana, ale na podstawie zachowanych nagrobków można przyjąć, że powstał około 1740 roku. W 1942 r. na cmentarzu Niemcy rozstrzelali około 79 Żydów. Ciała ofiar pochowano w zbiorowym grobie. Obecnie na kirkucie zachowało się około 30 stel wykonanych z piaskowca i wapienia. Najstarsza z nich jest datowana jest na 1740 rok. Znajdują się tu też współczesne teblice upamiętniające ofiary zagłady.

Odbijamy na chwilę do Maniowa, by zobaczyć tamtejsze cerkwisko. 18 września 1944 nacjonaliści ukraińscy z OUN-UPA zamordowali tutaj 8 Polaków. W latach 1946–1947 spalili we wsi większość gospodarstw polskich i pozostałych po Ukraińcach przesiedlonych do ZSRR. Cerkiew greckokatolicka w Maniowie zbudowana została w roku 1841. Był to obiekt drewniany, trójdzielny, na planie podłużnym. Została zniszczona po roku 1944. Jako ciekawostkę dodam, że w 2023 roku został tu odnaleziony cerkiewny dzwon, który został zakopany pod ruiną dzwonnicy.

W Maniowie warto też podejść do przydrożnej kapliczki. Stoi ona kilkadziesiąt metrów od drogi, ale tyłem do niej. Powód tego jest taki, że dawniej droga biegła przy Osławie i wtedy kapliczka stała do niej przodem. Kapliczkę zbudowano około 1914 roku. Przed wojną służyła wiernym wyznania grekokatolickiego. Pierwotnie prawdopodobnie kryta była gontem, który później zmieniono na blachę. Kapliczkę wieńczy baniasty hełm, niewielka cebulka i krzyż.

Przy drodze do Balnicy, przy parkingu znajdziemy monument upamiętniający Kurierów Armii Krajowej z Komańczy. Wtedy to wielu Polaków przemierzało góry, by dotrzeć przez Węgry do tworzących się na Zachodzie polskich sił zbrojnych. W operacji ich przeprowadzania brała udział z narażeniem życia miejscowa ludność, w tym wielu leśników. Działała tu regularnie trasa kurierska o kryptonimie „Las”, prowadzona przez konspiratorów ZWZ-AK.

W Maniowie mijamy jeszcze stary przydrożny krzyż i kierujemy się z powrotem do Woli Michowej, by zobaczyć tutejsze cerkwisko.

Cerkwisko w Woli Michowej wraz z przycerkiewnym cmentarzem, łączy się obecnie z miejscem pochówku żołnierzy z I Wojny Światowej. Wieś wraz z cerkwią została całkowicie zniszczona w wyniku Akcji Wisła po 1945 roku. Wieś posiadała murowaną cerkiew greckokatolicka, datowaną na rok 1843. Stała ona jakieś 200 metrów na północ od cmentarza, nie pozostał po niej żaden ślad. Natomiast na cmentarzu zachowało się tu kilkanaście starych nagrobków, w tym Włocha, który prawdopodobnie pracował przy budowie tutejszej kolejki wąskotorowej.

Bokiem mijamy wieś Smolnik. Przy skręcie do nieistniejącej wsi Zubieńsko, można zobaczyć tablicę informującą o walkach I Wojny Światowej w tym rejonie, a kawałek wcześniej starą kapliczkę z 1888 roku.

W Nowym Łupkowie odbijamy z głównej drogi, do Starego Łupkowa, gdzie znajduje się ciekawy stary cmentarz i miejsce po cerkwi. Tutejszą cerkiew konsekrowano dopiero w 1854 roku. Była to świątynia typu wschodniołemkowskiego, drewniana, kryta gontem, dach zwieńczony był dwoma ślepymi latarniami z cebulką nad prezbiterium i babińcem. To co najbardziej przyciąga turystów w to miejsce, to figura Jezusa wrośnięta w drzewo.

Kasia nazbierała wiązankę polnych kwiatów i odwiedziliśmy jeszcze w Nowym Łupkowie nagrobek Krysi Rados, naszej przyjaciółki i legendy bieszczadzkiej. Spoczęła ona obok dwóch innych znanych Bieszczadników, Henia Lenartowskiego i Krzysztofa Sygneckiego z Zagrody Hryszczata.

W Osławicy zatrzymaliśmy się na chwilę, rzucić okiem na nasze włości i zakupić sery w bacówce u franosa.

W Osławicy tuż przed bacówką stoi stary przydrożny krzyż, to jedna z niewielu pamiątek po dawnej wsi.

Drugi znajduje ciut dalej za bacówką.

Dojeżdżamy do Komańczy, gdzie uzupełniamy w sklepie prowiant i kierujemy się na Duszatyn, gdzie zostaniemy na noc. Po drodze jest fajny punkt widokowy na Przełom Osławy i most kolejki wąskotorowej. Teren ten chroni rezerwat przyrody „Przełom Osławy pod Duszatynem”. Osława opływa w tym miejscu niewielkie wzgórze Łokieć, tworząc bajkowy widok. Na polance obok, natrafiamy w końcu na dojrzałe poziomki, głębiej w górach są nadal na etapie kwitnienia.

W Duszatynie jest piękna nowa wiata. Działało kiedyś w tym miejscu pole biwakowe. Dziś dojazd do tego miejsca pilnuje znak zakazu ruchu i specjalnie zatarasowane jest kłodami drewna. Szkoda, jaki ma to sens? Ale trudno parkujemy kilkaset metrów wcześniej na parkingu pod barem.

W Duszatynie za dużo nie ma do zobaczenia. Wieś lokowana na prawie wołoskim przed rokiem 1572. W roku 1925 zbudowano tu cerkiew greckokatolicką pw. św. Włodzimierza Wielkiego. Była to świątynia drewniana, wzniesiona w narodowym stylu ukraińskim. Została zniszczona w latach pięćdziesiątych XX w. i obecnie nie zachował się żaden ślad po budowli. Jedynym śladem po dawnej wsi jest kapliczka z 1894 roku.

Jeszcze jakiś czas temu Bieszczadzka Kolejka Wąskotorowa woziła drewno ale i również turystów do Duszatyna. Trasa ta została definitywnie zlikwidowana w roku 1994. Dziś na miejscu stacji jest parking, a kawałek dalej zachował się mostek, tuż obok brodu na Osławie.

Koło brodu na turystów czeka nowa wiata wyposażona w kominek z grillem i kuchnię. Obok jest miejsce na ognisko, a w drewutni czeka opał. Szkoda, że dojazd do wiaty jest zablokowany, bo kiedyś tu można było dojechać, rozbić namiot i zostać na noc. Niby fajnie, że jest, ale tak chyba bardziej na pokaz.

Wieczorkiem jeszcze trochę pracy i spać, bo jutro wycieczka do Jeziorek Duszatyńskich.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.