Od rana smaży, a że stoimy bez grama cienia, więc szybko jemy śniadanie i uciekamy do klimy w kamperze. O ósmej rano jest już 28 stopni. O dziesiątej rano jest już 40 stopni, mimo to próbujemy coś zobaczyć.
W Sărata zatrzymujemy się przy starej drewnianej cerkwi z 1755 roku. W malowanym narteksie znajdują się następujące przedstawienia: Wygnanie z Raju, Arka Noego, Ofiara Abrahama, fragmenty grupy świętych, świętych cesarzy Konstantyna i Heleny, świętego Mikołaja , archanioła Michała, Najświętszej Marii Panny z Dzieciątkiem, Jezusa. W nawie, na ścianach bocznych, znajdują się przedstawienia męczenników, a na półcylindrycznym sklepieniu sceny cudów i męki Jezusa. Ikonostas ma tylko dwa wejścia, element archaiczny. W górnym rejestrze znajduje się scena Ukrzyżowania, z Marią, Marią Magdaleną, Janem, żołnierzami, dwoma łotrami i krajobrazem z domami i czterema ewangelistami. Z rejestrem poniżej znajduje się Jezus Pantokrator, z Apostołami po prawej i lewej stronie. Malowidło uzupełniają teksty w języku rumuńskim pisane cyrylicą. W nawie znajduje się również drewniany żyrandol, namalowany krzyż i drewniane ikony, wśród których wyróżnia się ikona św. Mikołaja.







Râpa cu Păpuși położony jest w południowej części komitatu Bistrița-Năsăud, na terenie administracyjnym gminy Mărișelu. Rezerwat to pionowa ściana, w której występują zwarte piaski, z warstwami glin marglistych, piaskowców, margli i licznych piaskowców konkrecyjnych o różnych kształtach (lalki, głowy zwierząt, grzyby) i rozmiarach. Nie jest to jakaś atrakcja którą trzeba koniecznie zobaczyć, ale będąc w okolicy można tu zajechać.











Castelul Teleky był w poniedziałek zamknięty, więc zobaczyliśmy go tylko z parkingu. Nazywany „najpiękniejszym zamkiem w Transylwanii” i „skarbem Mureș”, kompleks znajduje się 17 km od Târgu Mureș, na lewym brzegu rzeki Maruszy i został zbudowany w stylu barokowym Grassalkovicha, bardzo rozpowszechnionym w Królestwie Węgier. Zaprojektował go architekt Andreas Mayerhoffer z Salzburga, podobny do pałaców w Gödöllő i Pecel, które zbudował. Zamek Teleki znajduje się w imponującym parku dendrologicznym z alegorycznymi posągami.



Upał daje się tak we znaki, że odpuszczamy zwiedzanie. Nawet klima już nie wyrabia. Uzupełniamy zapasy na straganie i szukamy jakiegoś miejsca na biwak nad wodą.

Znajdujemy takie w cieniu Gór Kelimeńskich nad rzeką Marusza. Potok da trochę ochłody i jakoś przetrwamy dwa dni, bo planujemy tu przeczekać i kolejny dzień upałów. Nawet wieczorem nie ma ulgi, w kamperze duchota mimo otwartych wszystkich okien. Jak by tego było mało, w jednym oknie nie zaciągnąłem moskitiery i nie wiadomo kiedy naleciały chmary małych muszek, na szczęście nie jadowitych. Nie było szans się ich pozbyć, bo zleciały się do światła. Zapaliliśmy więc światło w łazience i tam je zwabiliśmy i zamknęliśmy na noc 😉 Przed północą przeszła burza i liczyliśmy, że zrobi się chłodniej, nic z tego. Dopiero nad ranem poczuliśmy przyjemny chłodek.













Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
