Dzień 284 – Transylvania

Już od wschodu grzeje sakramencko słońce. Rano przez biwak przetoczyło się stado owiec, pilnowane przez psy. Szybkie śniadanie i wjeżdżamy z Maramureszu do Transylwanii.

Odbijamy do wioski Leruda zobaczyć starą cerkiewkę, akurat odprawia się nabożeństwo, więc oglądamy świątynie tylko z zewnątrz. W 1880 roku, wraz z przejściem do unifikacji, przywieziono tu stary drewniany kościół z Chiuiești, który został potem przeniesiony do Muzeum Bistrița. Obecną cerkiew z 1790 roku przeniesiono tu z miejscowości Rohia. Kościół ma prostokątny plan, który kończy się na wschodzie absydą ołtarzową, oddzieloną, wielokątną z pięcioma bokami. Wnętrze budynku podzielone jest na przedsionek, nawę i ołtarz. Narteks ma prosty sufit, wykonany z desek, podczas gdy nawa jest nakryta półkolistym sklepieniem. 

W wiosce Coplean zatrzymujemy się zobaczyć ruiny Castelul Haller. Obecny pałac w stylu rokoko powstał zapewne po połowie XVIII wieku, przed 1771 rokiem, w wyniku przekształcenia warownego dworu. To dwupiętrowy budynek o zwartym planie, z barokowym dachem mansardowym krytym gontem, z loggią na fasadzie głównej, nad którą znajdował się taras wsparty na czterech kolumnach z jońskimi kapitelami. Autorstwo dekoracji przypisuje się austriackiemu rzeźbiarzowi Antonowi Schuchbauerowi, który również był bardzo aktywny w Klużu. W 1950 roku zamek stał się siedzibą CAP Căşeiu, która zajęła pokoje na parterze i aneksy, a park zaorano i wycięto drzewa. W tym czasie wnętrze prawdopodobnie zostało już opróżnione z mebli, ale zamek nadal zachował swoją historyczną stolarkę i dekoracyjne elementy kamienne, wraz z ogrodzeniem z okrągłymi wieżami. Brak prac konserwacyjnych, wraz z „pomocą” mieszkańców wsi, którzy przez lata wydobywali kamienie z murów, doprowadził do częściowego zawalenia się w 1956 roku zachodniej fasady, wraz z częścią sufitów i sklepień pokoi. Obecnie pałac znajduje się w stanie zaawansowanej ruiny.

W Dej zatrzymaliśmy się w muzeum lokomotyw – Dej Locomotive Museum. O dziwo była to atrakcja bezpłatna. Spacer wśród stalowych potworów był fajny, bo byliśmy tu zupełnie sami. Muzeum założone w 1992 r. ma 25 eksponatów – lokomotywy parowe, lokomotywy elektryczne i wagony. Najstarszym eksponatem jest parowóz zębatkowy, wyprodukowany w Austrii w 1908 r. Wystawiona jest tu również najpotężniejsza lokomotywa parowa zbudowana w Rumunii, unikat w kraju, a także pierwsza lokomotywa elektryczna wyprodukowana dla Rumuńskich Kolei w 1973 r. w fabryce w byłej Jugosławii.

Peștera Contelui Bethlen choć potocznie nazywana jest jaskinia, to tak naprawdę jest starą kryptą wydrążoną w 1818 r. przez hrabiego Lajosa Bethlena. Nad wejściem znajduje się płaskorzeźba sowy, symbolu śmierci i mądrości, która strzeże spokoju żon Bethlena w krypcie. Wnętrze krypty podzielono na dwa niskie przedziały, w których wykopano dwa doły na trumny zmarłych. Hrabina Klára Bethlen została pochowana tutaj w 1839 r., a jej mąż Lajos Bethlen w 1867 r. Ich groby zostały splądrowane podczas I wojny światowej, kiedy zabrano również ich marmurowe epitafia. Naprzeciwko wejścia do krypty znajduje się półkolista nisza, w której pierwotnie umieszczono grupę posągów Moirai, wykonaną przez rzeźbiarza Josefa Schmelzera. Figury trzech postaci mitologicznych były przewymiarowane, jedna z nich trzymała w ręku wirujący widelec, ta pośrodku przędła nić życia, a trzecia była przedstawiona z nożyczkami. Mityczna grupa posągów była podziwiana przez współczesnych, ale niestety zniknęła bez śladu. Zespół krypt ma dużą wartość historyczną i kulturową, ponieważ liczni goście zamku i parku uwiecznili swoje imiona na ścianie skalnej, wyryte w ramach o różnych rozmiarach i kształtach. Wiele ważnych osobistości kultury epoki reformacji i członków arystokratycznych rodzin Siedmiogrodu w ten sposób upamiętniło swoją wizytę w Chiraleş.

Obok krypty nad wioską Chiraleș góruje stary kościół ewangelicki. Został zbudowany w latach 1907–1908. Kościół został zaprojektowany w stylu neogotyckim, z dużą nawą połączoną wydłużonym wielokątnym chórem. Najważniejszym elementem wyposażenia wnętrza jest neogotycki ołtarz , zaprojektowany i zbudowany przez Stefana Römischera z Wallendorf w 1909 roku . Neogotycka ambona została zaprojektowana w 1908 roku przez Waltera Schustera z Bystrzycy i wyrzeźbiona w drewnie przez Pála Délczega.

Kolejne miejsce to Castelul Bethlen din Arcalia. Majątek Arcalia ma powierzchnię 16,5 hektara i obejmuje 3 budynki oraz park dendrologiczny z ponad 150 gatunkami lokalnych i egzotycznych roślin. Główny budynek został zbudowany około 150 lat temu i jest jedynym zamkiem w stylu mauretańsko-bizantyjskim w Transylwanii. Zamek został zbudowany około 1850 roku, na zlecenie hrabiego Balázsa Bethlena. Zamek Arcalia został upaństwowiony w 1947 r. i pełnił funkcję wiejskiego magazynu, miejsca do parkowania maszyn rolniczych, po czym organizowano tu obozy pionierskie do 1963 r., kiedy stał się własnością Uniwersytetu „Babeș-Bolyai”. Przez ponad 3 dekady w tym budynku działało Centrum Badań Biologicznych i Geologicznych, a wielu studentów odbywało tu letnie staże.

W końcu dotarliśmy do naszego dzisiejszego celu. Masivul de sare de la Sărățel, to obszar naturalny położony jest w środkowo-południowej części żupanii Bistrița-Năsăud, u zbiegu rzek Bistrița Ardeleană, Șieu i Budac. Obecność soli pod osadami łąkowymi trzech rzek jest sygnalizowana pojawieniem się licznych ziem z wykwitami solnymi, roślinami solnymi, źródłami i stawami solnymi. U podnóża wzgórza Făget znajdują się dwa baseny ze słoną wodą i obiekty mikro-uzdrowiska. 25 m od tego miejsca, w kierunku Sărățel, do 1945 r. znajdowało się 13 basenów ze słoną wodą studnie, z których słona woda była sprzedawana według określonego harmonogramu mieszkańcom okolicznych wiosek. Służyła do konserwowania żywności. Obecnie większość miejscowych przybywa w to miejsce, aby leczyć się słoną wodą i błotem, a potencjał tego miejsca nie jest w pełni wykorzystywany. Byliśmy tutaj kilka lat temu wracając z Moldovy, ale była to późna jesień i temperatura nie zachęcała do błotnych kąpieli. Nadrobiliśmy to dziś. Uczucie fajne, sadzawki z czarnym słonym błotem są nagrzane od słońca tak, że maź w nich jest gorąca, a my unosimy się w nich jak korek w wodzie. Obok znajduje się słone jezioro, w którym można opłukać błocko. Przy parkingu znajduje się jeszcze mały stawik kąpielowy z bardzo słoną wodą, tutaj też można na niej leżeć i czytać gazetę. Jadąc tu zabierzcie sporo słodkiej wody, bo nie ma się gdzie tu wypłukać z solanki.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.