Dzień 3 – Saksonia i pierwsza awaria

W nocy nie było fajnego spania, wiał wiatr, który bujał kamperem i telepał pokrowcami od rowerów. Dopiero nad ranem się trochę uspokoił. Poranek był zimny i wietrzny, że nie bardzo chciało się wychodzić na zewnątrz.

Zjedliśmy śniadanie, Kasia zrobiła kawę na drogę i ruszyliśmy w kierunku Drezna. Drezno zwykle zakorkowane, więc może w sobotę przy mniejszym ruchu uda się przejechać obwodnicę bez korków. Drogowcy chyba też chcieli wykorzystać mały ruch, do swoich prac i z 3 pasmowej autostrady zostawili jeden pas, co oczywiście spowodowało ogromny korek. Odstaliśmy swoje i obraliśmy kierunek na Chemnitz.

W końcu też trzeba coś zacząć zwiedzać. Niemcy mamy już wielokrotnie zjeżdżone, więc podczas tranzytu wybieramy jakieś niedobitki, które kiedyś umknęły. Jednym z nich był Schloss Wildenfels. Zamek  wznosi się na wzgórzu nad miastem Wildenfels niedaleko Zwickau w Saksonii. Lordowie 
Wildenfels rozpoczęli budowę swojego zamku przed rokiem 1200. Od 1602 do 1945 roku zamek był własnością hrabiów Solms-Wildenfels. W 1945 roku zamek został wywłaszczony i stał się 
własnością publiczną. Dziś słynie z unikalnych tapet papierowych i jedwabnych z XVIII wieku, które znajdują się w dawnych pomieszczeniach mieszkalnych rodziny hrabiowskiej.

Obok zamku wznosi się kościół Kościół Ewangelicko-Luterański Wildenfels. Został zbudowany jako budowla neoromańska w latach 1866-1869. Wewnątrz ołtarz i chrzcielnica wykonane są z czarnego marmuru Wildenfels, ale nie było nam dane tego zobaczyć, gdyż świątynia była zamknięta.

Na ten dzień zaplanowaliśmy jeszcze wizytę w Wasserburg Mechelgrün. Zamek na wodzie może poszczycić się długą historią sięgającą założenia Vogtlandu. Jest prawdopodobne, że zamek został zbudowany jako budowla czysto wieżowa przed rokiem 1300. Pierwsza wzmianka o miejscowości Mechtildegrün pochodzi z 1267 roku. Zamek został rozbudowany na wzór zamku na początku do połowy XIV wieku przez szlachecką rodzinę Vogtland Rabe i otoczony fosą. Pod koniec lat 60. XX w. zamek popadał w ruinę. Konstrukcja dachu runęła w połowie lat 70. XX w., a kopuły wieży w 1988 r. Nawet dzisiaj zamek na wodzie Mechelgrün popada w ruinę, choć widać jakieś prace renowacyjne w jego otoczeniu, więc i być może sam zamek doczeka się jakiejś rewitalizacji.

Niedaleko Bösenbrunn zostaliśmy na biwak. Gdy wyłączyłem silnik usłyszałem pracującą pompę wody, otworzyłem kran i nic nie leci. Pierwsza myśl, padła pompa. Ale po wejściu do łazienki okazuje się co innego. Kibelek napełniony wodą, która się przelewała do brodzika i dalej do zbiornika z szarą wodą. Chyba więc mniej poważna usterka, prawdopodobnie elektrozawór od spłuczki. Ale by to stwierdzić musimy poczekać do jutra, jak zatankujemy wodę i przetestujemy, co się dzieje. Wodę mamy też w bańkach, więc do jutra przeżyjemy. A tymczasem cieszyliśmy się trochę słonkiem na zewnątrz. Kasię dopadła dziś praca, więc musiała trochę popracować. Gdy słońce zaszło, zrobiło się chłodno, więc uciekliśmy do ciepłego kampera. Odpaliliśmy tv i mieliśmy dwa seanse, jeden na szklanym ekranie, a drugi za szybą, gdyż popadał deszcz i pojawiła się piękna tęcza.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.