Rano zawinęliśmy się z nad Jeziorka Bobrowego i ruszyliśmy nad Solinę. Plan był taki, jedziemy do Jacka, na Przystań Caryńska, rozliczyć do końca Zlot Grupy Biwakowej. Potem zakupy, pralnia w Ustrzykach Dolnych i zaszywamy się gdzieś w dziczy Pogórza Przemyskiego, by przeczekać długi weekend. Dojechaliśmy do Jacka, który stwierdził, że przecież możemy sobie pranie z robić u niego w hotelu, ma pralki, suszarkę. No w sumie niezły pomysł, bo tu możemy sobie czekać na pranie w klimatyzowanej restauracji, a nie gdzieś na słońcu pod pralnią. No to już zostańcie do jutra, dziś koncert na przystani. No dobra, w sumie nic nas nie goni. Czekanie na pranie też zrobiło się przyjemniejsze, bo przy zimnym piwie 😉



Obiadek, potem koncert na przystani, spotkanie ze znajomymi, którzy cumują tu swoją łajbę. No poimprezowaliśmy trochę. Na tyle, że jutro raczej nie uda się wyjechać 😉

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
