To już ostatni dzień w Polsce, jutro już kierujemy się na południe w kierunku Rumunii. Ile uda się przejechać? Zobaczymy, bo gnać nie musimy.

Dziś natomiast udaliśmy się na grzyby. Szału nie było, ale w cztery osoby coś tam udało się nazbierać, biorąc pod uwagę, że do lasu pojechaliśmy koło południa, była to niedziele i takich jak my było wielu. Zbiory to głównie podgrzybki, prawdziwki i kilka ceglaków.







Po powrocie trzeba było to jeszcze oporządzić. Z prawdziwków Grażyna zrobiła risotto, reszta do suszenia i w słoiki. Czyżby to ostatnie nasze grzybobranie? No może nie, bo za chwilę będziemy w Karpatach rumuńskich, a tam kto wie. Zapas na zimę już mamy, ale coś do bieżącej konsumpcji może się trafi.

Dni coraz krótsze, za oknem słońce skryło się już za góry, pora spać, bo jutro trochę kilometrów do przejechania.


Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
