Wczorajsze mięso z rosołu Kasia spożytkowała fajnie i dziś na śniadanie wjechała galareta, ale seta była tylko z octu 😉

Przestało padać, więc koty wyszły na spacerniak, pojawiła się też ich nowa przyjaciółka z sąsiedztwa.




Kasia dostała trochę dokumentów do księgowania, więc po kawie zabrała się trochę do pracy. Ja trochę się relaksowałem przy sklejaniu modelu. Za oknem już się niby wypogodziło, ale nadal było bardzo wilgotno po tylu dniach deszczu. Może po objedzie pójdziemy na jakiś spacer,








Dziś na obiad mielone, ziemniaczki i sałatka z pora, jednak ze spaceru nici, najedliśmy się i już nam się nie chciało. Kasia skończyła swoją wyszywankę, a je poszedłem z książką na sjestę.


Wieczór zakończył się tradycyjnie u Stelli i Hristosa, wraz z ich gośćmi z Polski. Teraz będzie pogoda, to porobię trochę zdjęć hotelu. Może kiedyś skorzystacie z gościny, bo obiekt położony blisko morza, na Riwierze Olimpijskiej, ale też dosyć blisko tu z Polski, a co najważniejsze obsługę i pomoc macie po polsku, co ułatwia pobyt.
Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
