Dzień 758 – Na końcu Świata – Horodło

Opuszczamy Szydłów i lecimy dalej na wschód. Wbijamy w lubelskie i powoli zbliżamy się do pierwszej nieruchomości, którą chcemy dziś zobaczyć. Uzupełniamy paliwo, wodę i możemy spokojnie oglądać.

Pierwszy obiekt, to nowy dom na hektarowej działce. Trochę poza naszymi ramami, ale bardzo fajne położenie. Blisko Krasnegostawu, Roztocza i Zamościa. Dom nowy, troszkę do wykończenia, nawet z fotowoltaiką. Niby przez działkę przepływa źródło i jest staw. Brzmi to fajnie w ogłoszeniu na zdjęciu wygląda ciekawie. Umawiamy się z agentką, ale ona wnętrz nie może nam pokazać, bo właściciel nie oddał jej kluczy a mieszka w Warszawie, więc jedziemy sami zobaczyć to wszystko z zewnątrz. Na miejscu tragedia, brak dojazdu do domu, kość modził jakiś mostek przez źródło, które wyschło, szambo na wjeździe, działka bardzo wąska i długa, a dom postawiony w poprzek, tak że brak przejazdu obok niego, co odcina większą część działki. Reszta działki fajna płaska, dochodzi prawie do lasu, ale to orne pole zarośnięte chwastami. Generalnie na nasze oko to potrzeba tam kilka ciężarówek gruzu, jakiegoś tłucznia by zrobić dojazd do domu. Pole by zamienić w łąkę to kolejny rok pracy. Myślę, że doprowadzić ten grunt do jako takiej kultury to ze 100 000 zł. Odpuszczamy.

Kierujemy się teraz na sam wschodni kraniec Polski, aż za wieś Horodło, do wioski Janki. Fajnie będzie Ikea ;). To taki klinik wbijający się w terytorium Ukrainy, czyli na północ Ukraina, na wschód Ukraina i na południe Ukraina. W każdą stronę oprócz zachodu to kilka km do granicy. Tutaj też jedziemy nieprzekonani, bo dom nie nasza bajka, choć w niezłym stanie, działka tylko 25 arów. Na miejscu spory zawód, niby 25 arów, a wygląda na 10. Jak przyjechał właściciel, to okazuje się, że ją na około okroił i przeorał pod uprawy. Część zabudowań do wyburzenia bo straszą, tu okazuje się, że może nam to wszystko rozpieprzyć i gruz wywieźć, bo ma firmę tego typu i generalni nawet wyrównać teren i oczywiści odda nam to co zagarnął na uprawy, to duży plus, bo zrobił by to w cenie zakupu. Ale to miejsce nam nie zagrało. W innych, które nam się podobały, mieliśmy od razu 100 pomysłów na ta miejsca, tutaj nic. Fajnie, odludzie, ale miejsce otoczone gruntami ornymi i uprawami, wieje, że łeb chce ukręcić. Brak lasów, najbliższy 13 km. Niby jest w zasięgu wzroku i spaceru, ale na Ukrainie 😉 Odpuszczamy.

To teraz chwila na turystykę, wracamy do Horodła i oglądamy trzy świątynie.

Kościół św. Mikołaja i Podwyższenia Krzyża Świętego w Horodle to dawna cerkiew neounicka, czyli świątynia związana z tzw. neounią — ruchem odradzającym Kościół katolicki obrządku wschodniego na terenach dawnej Chełmszczyzny i Podlasia w okresie międzywojennym. Obecnie obiekt pełni funkcję kościoła rzymskokatolickiego, ale zachował wiele cech tradycji bizantyjskiej.

Cerkiew została wzniesiona w latach 1928–1932 na miejscu wcześniejszej świątyni, która spłonęła. Poświęcenia dokonał w 1937 roku błogosławiony Mikołaj Czarnecki w obrządku bizantyjskim. Świątynia należała do Kościoła katolickiego obrządku bizantyjsko-słowiańskiego, potocznie określanego jako neounicki.

Po II wojnie światowej i likwidacji struktur neounickich budynek został przejęty przez państwo komunistyczne. W latach 50. służył jako magazyn, co doprowadziło do dewastacji wyposażenia i zniszczeń wnętrza. Dopiero w 1985 roku świątynię zwrócono Kościołowi katolickiemu i rozpoczęto gruntowną renowację zakończoną w 1988 roku.

Świątynia jest drewniana i reprezentuje tradycję sakralnej architektury wschodniej charakterystycznej dla pogranicza polsko-ukraińskiego. Wnętrze zachowuje układ przystosowany do liturgii bizantyjskiej. Najcenniejszym elementem wyposażenia jest XVIII-wieczny ikonostas.

Horodło było miejscem przenikania kultur: polskiej, ruskiej, katolickiej i prawosławnej. Dawna cerkiew neounicka stanowi ważne świadectwo prób pojednania tradycji wschodniej z Kościołem katolickim w II Rzeczypospolitej. Obiekt jest wpisany do rejestru zabytków województwa lubelskiego.

Kościół św. Jacka i Matki Bożej Różańcowej w Horodle to jedna z najcenniejszych świątyń sakralnych wschodniej Lubelszczyzny. Świątynia ma bardzo długą historię, związaną z zakonem dominikanów. Pierwszy kościół i klasztor dominikański powstały tutaj już w 1411 roku z fundacji Aleksandry — siostry króla Władysława Jagiełły. Drewniany kościół konsekrowano w 1425 roku. Obiekt był częścią systemu obronnego miasta i wielokrotnie ulegał zniszczeniom podczas najazdów tatarskich oraz wojen kozackich.

Obecny murowany kościół wzniesiono w latach 1739–1758 dzięki fundacji Ambrożego i Julianny Strutyńskich, starostów horodelskich. Świątynia reprezentuje styl późnobarokowy z elementami rokoka. Po kasacie klasztoru dominikanów przez władze austriackie w XVIII wieku kościół stał się świątynią parafialną.

Kościół od wieków pełnił ważną rolę religijną i społeczną dla pogranicza polsko-ruskiego. Zachowała się tu tradycja odpustów dominikańskich organizowanych po święcie św. Jacka w sierpniu, które przyciągają pielgrzymów z całego regionu.

Kościół Zmartwychwstania Pańskiego w Horodle to drewniana świątynia należąca do Kościoła Polskokatolickiego w RP. Jest siedzibą parafii pw. Zmartwychwstania Pańskiego, należącej do dekanatu zamojskiego diecezji warszawskiej.

Kościół został wzniesiony w 1933 roku. Zbudowano go z drewna sosnowego w konstrukcji wieńcowej, typowej dla tradycyjnego budownictwa drewnianego regionu. Świątynia jest nieorientowana, co oznacza, że prezbiterium nie zostało skierowane ku wschodowi — rozwiązanie dość rzadkie w architekturze sakralnej.

Bryła kościoła jest stosunkowo prosta, ale bardzo harmonijna. Prezbiterium zamknięto trójbocznie i jest ono nieco węższe od nawy. Od strony bocznej znajduje się zakrystia, a od frontu — kruchta wejściowa. Budowlę przykrywa dach dwukalenicowy pokryty blachą, nad którym wznosi się sześcioboczna wieżyczka na sygnaturkę zwieńczona blaszanym hełmem z latarnią.

Wnętrze nakrywa strop o trapezowym przekroju wsparty na sześciu filarach. Nad wejściem znajduje się chór muzyczny z charakterystycznym parapetem o ściętych bokach. Mimo niewielkich rozmiarów świątynia zachowała tradycyjny, wiejski charakter i jest cennym przykładem drewnianej architektury sakralnej Lubelszczyzny.

Kawałek dalej chcemy zabiwakować, więc odwiedzamy tutejszy posterunek Straży Granicznej, by zgłosić ten fakt. Spisali nas, wzięli numery auta i możemy tu zamieszkać na jedną noc. W strefie granicznej lepiej to zrobić, bo inaczej można mieć pobudkę w nocy w celu wylegitymowania.

Jedziemy kilka kilometrów za Horodło, jest tutaj Kopiec Unii Horodelskiej. To historyczne miejsce pamięci, niedaleko rzeki Bug. Kopiec upamiętnia przede wszystkim zawarcie unii horodelskiej z 1413 roku między Królestwem Polskim a Wielkim Księstwem Litewskim — jednego z ważniejszych aktów politycznych średniowiecznej Europy Środkowo-Wschodniej.

Historia samego kopca wiąże się jednak głównie z wydarzeniami XIX wieku. W 1861 roku, w 448. rocznicę podpisania unii, odbyła się w Horodle wielka patriotyczna manifestacja Polaków, Litwinów i Rusinów przeciw rosyjskiemu zaborcy. Uczestnicy usypali wtedy symboliczny kopiec i ustawili na nim drewniany krzyż. Władze carskie po pewnym czasie nakazały zniszczenie tego miejsca pamięci.

Obecny kopiec został odbudowany już po odzyskaniu przez Polskę niepodległości — w 1924 roku. Podwyższono go wtedy do około 11 metrów i ustawiono charakterystyczny metalowy krzyż. Krzyż przypomina pień ściętego drzewa, z którego wyrasta nowy krzyż — symbol odrodzenia państwa polskiego po okresie zaborów.

Dziś kopiec jest lokalną atrakcją historyczno-turystyczną i punktem uroczystości patriotycznych organizowanych w Horodle. Z jego okolic rozciąga się widok na nadbużańskie tereny pogranicza polsko-ukraińskiego.

Pod kopcem mamy też zaplanowany biwak. Fajne widokowe miejsce, ławeczki i stoliczek. Koty wniebowzięte, bo wczoraj w Szydłowie nie miały wychodnego. Ale to będzie chyba ich ostatnie wychodne na razie, bo dostaliśmy alert na telefony, że od jutra będą zrzucać z samolotów szczepionki na lisy. Jemy spóźniony obiad, potem mamy jeszcze wizytę Straży Granicznej, ale już nas nie sprawdzają, za to ucinamy sobie z nimi dłuższą pogawędkę. Jutro poszukiwań ciąg dalszy.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.