Nocka w kamperze pod blokiem zleciała. Poranna kawa i Kasia idzie na tramwaj, bo ma jeszcze dwie wizyty lekarskie. Mi udaje się z przyczepą wyjechać jakoś z osiedla i jadę do Centrum Handlowego na Bielanach, by tam zaczekać na Kasię. Czas się dłuży, siedzę trochę w komputerze, trochę z nudów chodzę po sklepach. Po 15-stej zjawia się Kasia i można powiedzieć, że Wrocław mamy załatwiony. Idziemy jeszcze na szybki obiad i obieramy kierunek na wschód.
Były plany, by wracać przez Beskid Sadecki i odwiedzić jeszcze Kasi siostrę i szwagra, ale przyczepa i kamper załadowane, więc i tak byśmy nic po drodze nie zabrali z naszych rzeczy, które jeszcze tam zostały, więc obieramy jednak najkrótszą trasę.
Dużo dnia nie zostało, więc robimy międzylądowanie koło Kępna u Małgosi i Zbyszka. Od czerwca się nie widzieliśmy, więc jest o czym plotkować. Kasia plotkuje do późnych godzin nocnych, a ja dosyć szybko zawijam się do kampera, bo jutro cały dzień jazdy.

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
