Kierunek Bieszczady dzień 10 – Starlink zdechł

Jak wczoraj pisałem, dziś był dzień modyfikacji kampera, przed kolejnym długim wyjazdem. Dziś miał być też zamontowany wcześniej zakupiony Starlink, ale tuż przed montażem wyzionął ducha. Ale od początku.

Rano zjawił się Lucek i zabrał się za montaż dodatkowego solara. Na dachu mamy już potężną elektrownię, ale został jeszcze skrawek miejsca, który został wypełniony, dodatkowym małym panelem. Maluch jest na osobnym układzie i będzie tylko doładowywał akumulator rozruchowy na dłuższych postojach.

Przyszła pora na montaż Starlinka. Sposób zamocowania omówiony, trochę skomplikowany, bo to urządzenie 2 generacji, na nodze z automatycznym pozycjonowaniem. Wiec miał być na czas jazdy ustawiany na płasko przy dachu. Na postoju była by możliwość go wysunąć, by mógł się pozycjonować, lub zdjąć, gdy stoimy pod drzewami w celu ustawienia na statywie pod gołym niebem. Ale zanim przystąpiliśmy do działania, pojechaliśmy na śląski obiad.

Jadąc na obiad, antenę schowałem na warsztat, a po powrocie w aplikacji pojawił się komunikat, że silnik starlinka zablokowany. Warczał, chrzęścił i nie chciał się pozycjonować. Wqur… na maxa. Za miesiąc wyjazd, a tu takie jaja. Jak go kupowaliśmy, też był wq… bo tydzień potem w Europie pojawił się Starlink Mini, czyli dużo mniejszy i lżejszy. No to teraz możemy sobie mini kupić i to jest jedyne pocieszenie.

Montaż Starlinka odpad, bo mini nie będę musiał montować na zewnątrz. Może sobie leżeć na podszybiu i działa w czasie jazdy, ale też idealnie wpasuje się w okno dachowe w kibelku.

Zabraliśmy się więc za montaż kolejnej modyfikacji, czyli drzwiczek dla kota. Parchatka lata na biwakach swobodnie, ale czasami zdarza jej się pobalować z miejscowymi kotami i wraca w nocy, albo nad ranem. Do tej pory w takich sytuacjach zostawialiśmy jej uchylone okno, przez które wskakiwała. Gdy wracała, a my już spaliśmy, to równie dobrze mogła przez to okno wyjść, na kolejne balety. Gdy było zimno, to otwarte okno wychładzało kampera, a gdy było gorąco, było autostradą dla komarów. Teraz kot ma swoje wejście, które odczytuje wszczepionego czipa i się otwiera. Można też ustawić różne kombinacje np, że otwiera się tylko jak wraca z zewnątrz, ale już nie wyjdzie z powrotem.

W między czasie zaczęły się odwiedziny znajomych mieszkających w okolicy. Najpierw pojawił się Janek, potem Włodek, który przywiózł swojego Starlinka Mini, bym sobie go obejrzał i przymierzył.

Kolejną modyfikacją był programator temperatury do Webasto. Mamy w kamperze dwa Webasta, ale tylko do jednego programator, więc drugie Webasto też otrzymało ten bajer.

Przed samym wyjazdem do Francji, zakupiliśmy roletki wewnętrzne Remisa. Montowałem je dzień przed wyjazdem i choć kupiłem wersję kabiny z półką nad szybą, to moja półka okazała się nietypowa i roletki zamocowałem na sztukę by były, dziś wyciąłem dremelkiem miejsce pod listwy montażowe i jest już git.

Po skończonej robocie Lucek pojechał do domu, a ja już zostałem pod warsztatem na nockę i rano kierunek Wrocław. Wieczór upłynął na wietrzeniu konta i zakupie nowego Starlinka Mini. Mam nadzieję, że szybko przyjdzie.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.