Tego dnia nie wydarzyło się nic ciekawego, bo co mogło się wydarzyć. Jesteśmy uziemieni, czekamy na skrzynie biegów, a do tego leje cały dzień. Nasz skrzynia zmieniła już jakiś odział, ale nie widać gdzie dokładnie jest.

Pogoda taka, że nawet kotom nie chce się rozrabiać. Wylegują się cały dzień, nie domagają się wyjścia. Grecja przygotowuje się na uderzenie gwałtownego frontu burzowego Byron. W kolejnych godzinach i dniach w wielu częściach kraju spodziewane są intensywne opady deszczu, burze, porywisty wiatr oraz lokalne gradobicia. Meteorolodzy ostrzegają przed szybkim pogorszeniem pogody, zwłaszcza na wschodzie kraju. Ogłoszono Czerwony alert pogodowy EMY. Szczególnie niebezpieczne warunki (tzw. czerwona strefa ostrzegawcza) dotyczą m.in. jednostek: Pieria, Imathia, Chalkidiki, Saloniki, a także Tesalii, Eubei, Sporad oraz wysp wschodniego Egejskiego i Dodekanezu. Czyli jesteśmy dokładnie w centrum tego syfu.

Nadciągnęły tak gęste chmury deszczowe, że nasze prawie 1000 watt na dachu, w południe generuje ledwo 60 watt. Nawet Starlink zwolnił z szybkością internetu. Dobrze, że jesteśmy u dobrych ludzi i jesteśmy podłączeni pod prąd, bo na słońce dopiero można liczyć w niedzielę. Dobrze, że przynajmniej jest ciepło, bo na zewnątrz dziś było 17 stopni.
Tak jak wczoraj wolny czas zabijamy pracą i hobby.


Dobrze że mamy przy kamperze namiot biesiadny, bo przynajmniej jest jak zapalić 😉

Kasia już ma dosyć tej bezczynności, ale pocieszam ją, że nawet jak by kamper był sprawny, to w taką pogodę nic byśmy nie podziałali i też byśmy siedzieli gdzieś i przeczekiwali złą aurę. Tutaj mamy jak u pana boga za piecem… Za oknem leje, błyska i grzmi, Byron zaatakował.
Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
