Nadszedł czas powrotu 🙁 Rano ostatni objazd francuskich sklepów i zakupy upominkowe dla przyjaciół. Lodówka zapakowana po brzegi, kamper też, przeważeni jesteśmy jak nic 😉
Do Luksemburga wjechaliśmy tak naprawdę zatankować tylko kampera. ON w porównaniu do cen we Francji, jest tu jak za darmo 😉 1,47 € w porównaniu do 1,70 €, to wielka ulga dla portfela, gdy tankujesz 80l.
Niemcy. Kasia uwielbia obuwie Birkenstock, a prawie po drodze w Nadrenii, koło Bonn jest fabryka tej marki i wielki outlet. Jakoś wytrzymałem te 1,5 godziny zakupów, ale Kasia ze sklepu wyszła za to w wyśmienitym humorze 😉 Nie dziwię się, ceny niższe niż w Polsce i kosmiczny wybór modeli, które u nas są nawet nieosiągalne przez internet.




I to by było na tyle „zwiedzania” w tym dniu. Z Bonn ruszyliśmy dalej w stronę Polski. Piątek, popołudnie i początek sierpnia, to najlepsza recepta na zatłoczone autostrady. Po kilku korkach i przejechaniu jakiś 200 km odpuściliśmy. W wiosce Kohlhausen nad Fuldą zatrzymaliśmy się na biwak. Zresztą tak naprawdę kończył się nam dzień, a nam od jakiegoś czasu nigdzie się nie śpieszy. Czy będziemy w Polsce za 2 dni czy za pięć, obojętne dla nas. No jedynie cała lodówka francuskich smakołyków trochę nas ogranicza. W sobotę robimy już krótszy przelot i coś postaramy się jeszcze zobaczyć.




Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
