Kierunek Jutlandia – Burza piaskowa na Råbjerg Mile

Poranek pierwszego dnia Bożego Narodzenia spędziliśmy na wydmie Råbjerg Mile. Wypogodziło się, ale wiał straszliwy wiatr, który spowodował coś w rodzaju burzy piaskowej. Piasek wdzierał się wszędzie, pod wiatr trzeba było iść tyłem, bo smagania twarzy piaskiem były bolesne, za to widoki były iście księżycowe lub nawet marsjańskie.

Råbjerg Mile to ruchoma wydma na północnym krańcu Jutlandii. Masy piasku osiągają tu wysokość ponad 40 metrów i zajmują powierzchnię około 120 hektarów. Ze względu na przeważające wiatry zachodnie piasek przemieszcza się na wschód w kierunku Kattegat. Każdego roku wydma przesuwa się średnio o 15 metrów. Szacuje się, że około 2130 roku mila Råbjerg dotrze do oddalonej o 3,5 km autostrady do Skagen, a po kolejnych 30 latach zniknie w Morzu Bałtyckim. Pytanie, czy za sto lat linia kolejowa Frederikshavn-Skagen będzie musiała zostać poprowadzona na zachód wokół wydmy, nie wywołało jeszcze debaty politycznej.

Z wydmy udaliśmy się zobaczyć zespół bunkrów Stützpunkt Marinebatterie Aalbaek.

Gdzieś pomiędzy Lodskovvad a Skiveren natrafiliśmy na niewielki kościół zagubiony wśród łąk i lasów, szkoda tylko, że był zamkniety. Råbjerg Kirke został zbudowany prawdopodobnie w latach 1220–1300. W północno-zachodnim narożniku cmentarza pochowany jest piosenkarz Aksel Schiøtz a także także działacz ruchu oporu i biznesmen Ole Lippmann.

Kiedy przybyliśmy do baterii bunkrów Skiveren Strand znajdowała się ona akurat w morzu, gdyż był przypływ.

Østerklit Stokmølle to ostatni działający młyn trzciny cukrowej w Danii. Znajdziemy go w Tversted Klitplantage, niedaleko zatoki Tannis. Nazwa młyn kijowy wzięła się od faktu, że ostrza młyńskie są podtrzymywane przez kawałek mocnego drewna, zwanego kijem, który przenosi obrót na kamienie młyńskie. Młyn znajduje się w stodole gospodarstwa z 1872 r.

Ostatnim punktem dzisiejszego dnia było portowe miasteczko Hirtshals, gdzie na nabrzeżu znaleźliśmy fajny parking na biwak.

Udaliśmy się jeszcze na spacer po porcie i mieście. W święta miasto wyglądało jak wymarłe. Wszystko pozamykane, ulice puste, nie liczyliśmy, że znajdziemy jakąś otwartą knajpkę. Jednak się udało i w przytulnym pubie spędziliśmy wieczór.

Jednak duńskie, grudniowe wieczory są tak długi, że dokończyliśmy go już w kamperze 😉

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.