Wczoraj kupiliśmy w Aldi smalec, jak na produkt sklepowy był całkiem dobry i nieźle komponował się na śniadanie, z ukraińskim ogórkiem kiszonym.


Po śniadaniu na zakupach kolejna ciekawostka, produkty rumuńskie w markecie. Nasza ulubiona woda mineralna Borsec, a nawet pasztet Bucegi, który wylądował w koszyku. Jednak kupowanie rumuńskiego wina w Hiszpanii było by grzechem 😉




Nie pada już non stop, więc może uda się zwiedzić kolejne miasteczko. Obieramy kierunek na Cabra. Położona u podnóża gór Sierra Subbética. Wokół miasta krajobraz tworzą strome wapienne wzniesienia i doliny porośnięte dębami ostrolistnymi i gajami dębowymi. Za jego powstanie uważa się plemię Iurdali, choć najstarsza jego nazwa jest grecka, Aigagros, co oznacza dziką kozę. Pliniusz wymienia Egabrum jako jedno z najsłynniejszych miast Cesarstwa. Na terenie gminy znajduje się wiele pozostałości z czasów rzymskich oraz ślady eksploatacji kamieniołomów czerwonego marmuru. To ważne miejsce miało stać się jednym z pierwszych ośrodków chrześcijaństwa w rzymskiej Betyki, a jego ewangelizacją zajął się Hiszjusz, pierwszy biskup miasta; W III wieku stała się stolicą biskupią. Walki pomiędzy muzułmanami i chrześcijanami w późnym średniowieczu uczyniły z tego miejsca strategiczną pozycję, dlatego król Granady, Mohamed I, nakazał wzmocnienie zamku i murów. Cabra została zdobyta w 1244 roku, a gdy znalazła się pod panowaniem chrześcijańskim, król Alfons IX z Leonu podarował ją swemu synowi Alfonsowi, panu Aligerii. Alfons X podarował Cabrę miastu Kordoba w 1258 roku. Jego syn Sancho Odważny, nie szanując decyzji ojca, podarował ją Infante D. Pedro, a ten przekazał ją swojemu synowi Sancho, który w 1295 roku wymienił ją na Zakon Calatrava. Po licznych podbojach, zarówno przez muzułmanów, jak i chrześcijan, miasto przeszło w ręce Don Enrique, hrabiego Cabra. W 1455 roku Cabra została podarowana Diego Fernándezowi de Córdoba, marszałkowi Kastylii i lordowi Baeny, z tytułem hrabiego Cabry, rządzonego przez Fuero Kordoby od czasów Alfonsa X.
W Cabra jest wiele ciekawych miejsc, takich jak Fuente del Río, zamek i barokowy kościół Wniebowzięcia NMP, który zachował układ meczetu, Puerta del Sol i liczne okazałe domy.























































W mieście zatrzymaliśmy się na parkingu dla kamperów, praktycznie w samym jego centrum. Po południu nawet na chwilę się rozpogodziło, ale za chwilę przyszła burza i padał nawet grad.



Dzisiaj pyknął mi kolejny roczek, lata lecą i jedyne pocieszenie, że za 12 lat emerytura 😉 Ileż można pracować 😉 Z tej okazji na stół wjechał szampan, truskawki i inne frykasy. Nawet korciło nas z tej okazji ruszyć wieczorem gdzieś w miasto, ale tak się objedliśmy, że nie chciało nam się już nigdzie wychodzić, tym bardziej, że i pogoda do tego nie zachęcała. Nawet kot od trzech dni woli leżeć niż wychodzić na zewnątrz 😉




Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
