Niedzielny dym

Niedziela więc chwila wytchnienia. Z rana dokończyłem układanie klocków lego. Zostało trochę do porąbania, ale to już zajęcie na roboczy dzień. Agnieszka z Arkiem w tym czasie pojechali do Lublina na Jarmark Jagielloński. Namawiali nas, żeby z nimi jechać, ale Kasia chciała jeszcze pokończyć niedobitki w księgowaniu, a ja miałem nasolone ryby do wędzenia. Dzisiaj miał też wpaść hydraulik, zobaczyć, co musi kupić do kolejnych prac w domu. Ostatecznie więc nasi goście pojechali sami do stolicy regionu.

Atena też nie próżnowała, zrobiła inspekcje dachu, który czeka na naprawę.

To przyszła pora na wędzenie. Wczoraj nasolone pstrągi, dziś wylądowały w wędzarni. Najpierw suszenie, a potem już dym. Wyszły wyśmienicie i były gotowe, ciepłe prosto z dymu, kiedy wróciła ekipa z Lublina.

Pod wieczór na plac wjechał kamper, czyli mamy kolejnych gości. Małżeństwo z pod Gliwic, chce poznać uroki Polesia i mamy nadzieję, że nasza baza wypadowa przypadnie im do gustu. W nocy mają jeszcze przyjechać nasi znajomi z Czech.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.