Najbardziej przyjemna część dnia to 4 rano, kiedy jest fajnie chłodno i można spokojnie popracować przy komputerze. Najchętniej odpalił bym wtedy kose spalinową, ale chyba nie wypada 😉

Jednak o siódmej kosa idzie w ruch i walczę dalej. Do śniadania ogarnięte tereny od frontu domu.



Po śniadaniu już smaży tak, że praca zwalnia. Chwilę wytchnienia daje hamak w cieniu starej lipy. Do obiadu jeszcze trochę koszenia i udało się wokół działki wysadzić miskanta olbrzymiego. Kasia powoli bierze się za sprzątanie domu.


Obiadek w murach domu, bo tam przyjemny chłodek. Niby stary dom, ale mury dosyć dobrze izolują, bo od kilku dni upały a wewnątrz chłodno. Zobaczymy jak będzie zimą, czy będzie podobnie, ale z trzymaniem ciepła 😉

Po obiedzie już odpuściliśmy pracę, bo za gorąco. Ja robię sobie sjestę na kanapie, a Kasia też już sobie odpoczywa. Dopiero pod wieczór odpalamy komputery i praca na drugi etat 😉 Po zachodzie słońca jeszcze w padłem z kosą z boku domu od wschodu i wykosiłem miejsce pod warzywniak. Za dużo już nam w tym roku nie urośnie, ale chociaż jakiś szczypiorek i rzodkiewkę zasiejemy.

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
