W sumie to do tej pory dużo podróżowaliśmy, średnio jakieś 200 dni w roku w kamperze. Wyglądało to mniej więcej tak, że co miesiąc realizowaliśmy wyjazdy na dwa tygodnie, potem dwa tygodnie pracy w firmie. W sumie fajny układ, ale 2 tygodnie to zbyt mało by eksplorować najdalsze zakątki Europy. Były różne pomysły od sprzedaży mieszkania, po jego wynajęcie. Mamy też inne dochody spoza głównej działalności, ale w takim układzie musielibyśmy liczyć każdy grosz. A tu nie chodzi by przeżyć, ale też mieć zasoby na bilet wstępu, czy czasami na dobry lokalny obiad w restauracji.

Postanowiliśmy więc dostosować naszą główną firmę do zdalnej pracy w kamperze, co dałoby nam środki na realizację marzeń. Udało się to i możemy teraz pracować 100% online. Ostatnie testy systemu i już niebawem rozpoczynamy tak naprawdę podróż życia, czyli kilkumiesięczne tripy. Do domu będziemy zawijać, gdy będzie taka potrzeba, np. jakieś badania lekarskie, przeglądy kampera i inne zdarzenia losowe. Plan jest taki, że zima na południu, wiosna i jesień gdzieś w centrum, a lato na północy, bo nie lubimy zimna i upałów. Od jakiegoś czasu modernizowaliśmy też kampera pod ten plan, czyli potężna elektrownia na dachu, duży magazyn energii, rowerki elektryczne, by nie tracić paliwa na objazdy atrakcji w okolicy naszego postoju i wiele innych drobiazgów, by kamper stał się namiastką domu. Wszystko już prawie dopięte i w kwietniu chcemy zacząć.

Pierwszy wyjazd planujemy na trzy miesiące. Będzie to taka próba, sprawdzimy jak się do tego przygotowaliśmy. Czy wszystko zabraliśmy, czy o czymś zapomnieliśmy. Jak się odnajdziemy na tak długim wyjeździe. Na pewno będziemy już musieli korzystać z pralni, bo na tak długi okres nie zabierzemy ubrań i bielizny. Pewnie wyjdzie też trochę innych drobiazgów, które po powrocie będzie trzeba przeorganizować, zobaczymy. Jesteśmy teraz też na etapie testowania nowego oprogramowania do pracy online i wygląda na to, że zadziała. Kamper wylądował u mechanika na dokładniejszych oględzinach, widomo wszystkiego nie da się przewidzieć, ale lepiej chuchać na zimne. Wymienione paski, rolki, wymieniony wahacz i tulejki, sworzeń, sprawdzone hamulce, silnik obsłuchany.

W wolnych chwilach oczywiście zastanawiamy się, gdzie, kiedy i na jak długo. Tak jak pisałem wyżej pierwszy wyjazd będzie na 3 miesiące. Chcemy wyruszyć pod koniec marca i na koniec czerwca wrócić. Musimy zrobić zlot Grupy Biwakowej, doposażyć jeszcze kampera, bo wpadło kilka pomysłów, odwiedzić rodzinę, wyskoczyć na jakiś miesiąc do ukochanej Rumunii. Po powrocie to co bardzo lubimy, czyli jakiś biwak grzybowy. Z początkiem września jak wszystko będzie ok, to wyruszamy na pół roku. Oczywiście gdzieś na południe, by zimę spędzić w bardziej sprzyjających warunkach. Na razie decyzja nie podjęta. W grę wchodzą Portugalia z Hiszpanią, południowe Włochy, Grecja lub Turcja z Bułgarią.

A jaki kierunek obierzemy w marcu? Na początku zastanawialiśmy się nad Danią lub Litwą. Jednak po namyśle doszliśmy do wniosku, że początek wiosny w tych krajach nie będzie zbyt ciepły i ostateczne wybraliśmy Francję. Zaczniemy od Alzacji, potem Burgundia, zamki w Dolinie Loary, Bretania i Normandia. Oczywiście jak na starczą te trzy miesiące, bo mapa z planami się zagęszcza, zobaczcie sami, a to dopiero może 50%

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
