Zajączek i prawdziwek

Dziś na grzyby udaliśmy się razem z Kasią. Niestety po weekendzie las wyczyszczony totalnie. Oczywiście coś tam zbieramy, ale trzeba się nachodzić. Głównie podgrzybki, aż tu nagle zajączek, ale zajączek prawdziwy. Siedzi pod drzewem i nie ucieka, dziwne? Może ma jakąś kontuzję? Robię mu małą sesję zdjęciową a on grzecznie pozuje. Okazuje się w końcu, że nic mu nie jest, wstaje, przeciąga się, ziewa i spokojnie hycając odchodzi.

Wracamy do auta i w wiatce jemy śniadanie. Dziś pasztet, ale nie z tego zająca ze zdjęć. To puszka z pasztetem własnej roboty, dostaliśmy go na spróbę od naszych gości. Dziękujemy był pyszny.

Po śniadanku jedziemy jeszcze do Włodawy na małe zakupy i wracamy do domu obierać grzyby.

Reszta dnia to już walka. Ja walczę z oknami, a Kasa z fakturami.

Dzisiaj pierwszy raz odczuliśmy, że blisko nas toczy się wojna. Było słychać eksplozje po zestrzeleniu drona dwa kilometry od polskiej granicy. Syreny nie wyły, bo takowych u nas na wsi nie ma 😉

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.